KUPIĘ KOTKA/KOTKĘ PERSKĄ lub EGZOTYCZNĄ!!!!!!
Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

>>
> perskiego kota za 300 zł kupisz nawet z rodowodem, bo chorowite to jest
> strasznie i wrażliwe na wszelakie niewygody.

BLAGAM!!!!!!!!!!!!!1
Skad Ty masz takie wiadomosci??????
Mam kocura persa. Kupilam go za 550 zlotych z rodowodem (swietnym). Kot jest
wspanialy, nigdy nie chorowal, jest zrownowazony, czysty do przesady, latwy w
pielegnacji. Charakter ma niesamowity. Uwielbia sie przytulac jest slodziutki
i kochany. Nigdy nie wycoagnal pazurkow, dogaduje sie z psami, bez problemu
zostaje sam w domu. Jest niewybredny w jedzeniu.

>
> a egzotyczny jest za to bardzo rzadki, mało kto hoduje, a jeśli już hoduje
to
> rodowodowe za min. 2 tys

Jeszcze gorsze brednie. Koty egoztyczne sa u nas bardzo popularne i juz w
cenie persow. Po co wypisujesz takie brednie???Wpisz sobie do wyszukiwarki
persy i egzotyki, zobacz ile hodowli jest w Polsce, a pozniej pisz...

>
> a takie półrasowe można kupić na giełdach zwierzęcych, w Katowicach np. jest.
> Choć mojego wymarzonego maine coona skundlonego nie było a nie będę wyrzucać
4
> tys. na kota

Maincooina znajdziesz juz za 1,5 tysiaca, nie bedzie to niestety kotek
hodowlany. Nie mozna kupowaz zwierzat na gieldzie. Wiesz ile przez to ginie
zwierzat, hodowanych jedynie dla pieniedzy???
Wiesz, zapoznaj sie z tematem, a pozniej plec bzdury...

     

  wychowanie z psem!
Witam - ja a propos hodowli - i tu masz problem - i to duży . Hodowca nazywa
sie w Polsce kazdego , który spełnił parę warunków ustanowionych przez ZW.
Kynologiczny ( ja tez jestem hodowca i mój mąż jest hodowca i mamy hodowlę -
Cha !!! - ale nazywam ją domową lub amatorską )
Z moich obserwacji i doświadczeń :
nie kazdy kto w związku i przez niego polecany, lub w katalogu , gwarantuje Ci
zdrowe i dobrze odzywione sczenię,
- to jest bardzo ciężka praca ( mielyśmy 9 szczeniaczków ) a i jeśli ma się do
tego serce i nie traktuje tylko jako zarobku, nie oszcędzając na karmach i
niezbędnym odrobaczaniu , szczepieniach i witaminach - to mimo wysokich cen
bardzo mało opłacalna.
niestety to jest biznes i z tego są pieniądze - zapewne już sie zorientowałas ,
że dośc duże za tę coraz bardziej popularną rasę,
absolutnie nie kupowac szczeniaka na bazarze , pod wystawami itd.
Szukać najlepiej u ludzi , którzy kochają swojego psa jak rodzinę - i
zdecydowali sie miec szczeniaki , no chyba , ze chcesz mieć psa wystawowego , z
bogatym rodowodem wstecz,
ja jestem z W-wy - niedawno pomagałam koleżance znaleść taką domową hodowle
Yorków - udało się - obydwie i koleżanka i pani hodująca są cały czas w
kontakcie i bardzo zadowolone,
jeśli bedziesz miała kłopoty a bedziesz zainteresowana to napisz do mnie -
niczego nie obiecuje , ale zawsze mogę zrobić " wywiad środowiskowy " - od kogo
warto kupić sczeniaczka,
pozdrawiam ,
Iza

  OSTRZEŻENIE-DARŁOWO
OSTRZEŻENIE-DARŁOWO
Widze, że nie jestem jedynym ostrzegającym...Chciałbym wszytskim odradzić
zamieszkanie u państwa Lorenc w Darłowie (ul. Bema 14). Ogłaszali się oni
kilkukrotnie w Gazecie Wyborczej, kusząc niską ceną (20 zł od osoby za noc)
spowodowaną daleką odległością od morza (3km). Na wyposażenie pokoju składać
się miał tv, radio, na korytarzu dostępny aneks kuchenny...krótko mówiąc,
pełen wypas. N amiejscu okazało sie jednak, że telewizor owszem, jest, ale u
gospodarzy w mieszkaniu, aneks kuchenny to zlewozmywak, radio ma wielkość
walkmana i pierdzi niemiłosiernie, wszystko jest najtańsze i rachityczne, ale
w sumie za tą cenę - przewidywalne. Prawdziwy problem na jaw wyszedł jednak
dopiero po jednej nocy - wilgoć, brud i zapach stęchlizny. Obudziliśmy się z
moją małą w mokrej pościeli, na butwiejącym tapczanie. Ta aura piwnicy do
hodowli pieczarek wnerwiała nas od wieczora, kiedyśmy tam przyjechali,
mieliśmy jednak nadzieję, że może ten syf się wywietrzy. Nie. Nasz chleb był
jak namoczony, gazety i książki zwinęły się w trąbki, ręczniki pachniały jak
po wycieraniu połowy schroniska dla bezdomnych psów. Po krótkiej batalii z
właścicielką odzyskaliśmy częś pieniędzy wpłaconych z góry, a jak, bo była to
pierwsza rzecz jaką musieliśmy zrobić, nim się jeszcze wypakowaliśmy.

Kiedy wreszcie właściciele takich kwater zrozumieją, że ta kasa to nie
nagroda za to, że urodzili się nad morzem, tylko wynagrodzenie za strwazrane
warunki?

  kupno psa rasowego za małe pieniądze
kupno psa rasowego za małe pieniądze
Jestem hodowcą psów od 23 lat i jeszcze nigdy nikt nie wyjechał z hodowli bez
szczeniaka jeśli jedynym problemem były pieniądze. Zawsze jest rozwiązanie:
raty, szczenie z wadą ale czasem trzeba trochę poczekać. Prawie w każdym
miocie rodzi się maluch o którym wiadomo, że nie spełni wymogów wystawowych i
zwierzęta sa znacznie tańsze. Również jeśli ktoś jest rzeczywiście
zainteresowany to cenę można "dopasować" do możliwości pasjonata. Wolę
sprzedać szczenię perspektywiczne za połowę ceny hodowcy lub wystawcy niż za
podwóną cenę na kanapę. Oczywiście trzeba pamiętać, że cena zakupu to
wierzchołek góry kosztów jaką stanowi pies ale też początek super przygody i
przyjażni.

     

  milosniczka Berneńskich psów pasterskich
sprawdzone hodowle
Witam,
Rowniez przymierzamy się do kupna malej berneńki, i w związku z tym chcialabym sie zapytac czy sa jakies godne polecenia hodowle w warszawie lub pod warszawa, slyszeliśmy o jakiejś w Józefowie, że podobno jest dobra. Jakies rady? Aha, są równiez berneńczyki na allegro, ale w jakis podejrzanie niskich cenach: 600-800 zł. Nie zalezy nam na psie wystawowym, ale kupując z rodowodem chcemy mieć w miarę pewnośc ze nie bedzie cierpial na dysplazje lub choroby nerek.
Pozdrawiamy

  Jaki pies?
pewnie, że beagle i to sunia...
...w czerwcu pochowałem pierwszą swoją sunię beagle, miała raka chłonniaka...

Nie miałem nawet chwili wątpliwości, czy będę miał psa oraz jakiej będzie rasy i
płci...

Dlatego radzę kupić sunię beagle, ale sugeruję wybrać szczenię, "mało dorodne" i
z małą "kufą" (pyszczkiem), bo - niestety - polscy kynolodzy i hodowcy preferują
i prowadzą hodowle "beagle pociągowych" (powyżej 17 cali w kłębie i powyżej 25
kg wagi!!! - jak to zobaczyłem na tegorocznej wystawie w Warszawie, to chciałem
już zrezygnować z nabycia kolejnego beagle)

Jeśli natomiast macie taką możliwość, to gorąco polecam zakup 13 calowego beagle
w USA... Ceny takie jak w Polsce... jest tylko kwestia kpsztów transportu do
Polski, bo problemów na granicy nie ma żadnych... Moja poprzednia 13 calowa
sunia przyjechała aż z Alabamy... American Cennel Club ma w swoim standardzie 3
"rozmiary" beagle: 9- 13- i 17-calowe w kłębie. Te najmniejsze, są nieco
"przesadne", ale 13-calowe wyglądają przez całe swe życie, jak 5-mio miesięczne
szczenię "beagle pociągowego", czyli rasy wyhodowanej w Polsce...

  czy ktoś pomoże spełnić mi marzenie
moze tak. Labrador to modna rasa
ale w kazdej hodowli trafiaja sie zwierzeta niehodowlane albo nie rokujace
wielkich nadziei hodowlanych.
Jesli marzysz o psie to mozesz popytac o wnetra itp.
Oddanie calkowicie za darmo to ciezka sprawa. Hodowca naogol (mowie jak jest
normalnie) ponosi ogromne naklady i wklada mnostwo pracy w swoj miot.
Mozesz za to na pewno liczyc na nizsza cene. Na swiecie za takie zwierzatko
obowiazuje umowna stawka pol ceny.
Przytulanie to tez malo. Cena psa przy kosztach karmy, poslania, szczepien,
srodkow na odrobaczanie i szkolenia to maly pikus.
Naprawde. A wlicz w to zniszczenia, ktore spowoduje w twoim domu male szczenie...
To tak na poczatek...

  Chcemy kupić psa ;-) doradzcie proszę...
Lika,za szczeniaka z rodowodem rasy golden retriever trzeba zaplacic ok.1,5
tys.zl.My kupilismy kilka dni temu bokserka bez rodowodu.Cena wywolawcza to
300zl ze szczepieniem i odrobaczeniem.Dalismy poki co zaliczke,bo piesek jest
za maly ,aby go juz zabrac do domu(ma 4 tygodnie).Za bokserka z rodowodem
trzeba zaplacic min.700-800zl.Mnie zakup boksera doradzil nasz weterynarz i
ogladac pieski jezdzilam wlasnie z nim.Za taki wyjazd bierze 50zl,ale przebada
psine i ew.odradzi zakup.Tak zrobil przedostatnio,gdzie mielismy kupic 7
tygodniowego pieska,a facet nam pokazal conajmniej 4-m-cznego (mial stale
zeby),chorego(zap.g.drog oddechowych,wzdety brzuszek i inne)biednego
boksia.Grrr,dobrze ,ze moj wet to okaz spokoju,bo od innego ten sprzedawca
moglby w gebe zarobic za takie traktowanie psa.
Tego ostatniego sprzedawce sama sprawdzilam i wiem,ze ma fiola na punkcie
psow,ktore chowaja sie w dobrych warunkach.Jest to hodowla domowa,gdzie
zwierzaki maja kontakt z domownikami i ich dziecmi.Sa czyste i zadbane.
Ogladajac pieski zbadalam tego upatrzonego tak,jak nauczyl mnie wet,czyli oczy
(czy nie ma ropy),nosek(czy nie ma wydzieliny),uszy(czystosc) i brzuszek
(przepuklina).Z tej strony jest wszystko ok.Zaplacilam zaliczke,za ok.3-4
tyg.piesia zbada wet i jesli bedzie wszystko ok,to zabieramy go do domu.

  chomik czy koszatniczka
chomik czy koszatniczka
witam,
moi chłopcy (7lat i 5lat) strasznie nas namawiają na jakieś zwierzątko,
najlepiej na chomika (psa udało nam się wyperswadować - mieszkamy w bloku no
i piesek jest u dziadka), korzystając z okazji że chłopaki są na wakacjach z
dziadkami odwiedziliśmy dzisiaj sklep zoologiczny.
pani raczej chomika dla dzieciaków odradzała - prowadzi głównie żywot nocny
i mała z niego pociecha. polecała natomiast innego gryzonia - koszatniczkę,
to taka większa mysza z pędzelkiem na końcu ogona. róznica w cenie znaczna:
chomik 10zł (a taki kudłaty 16zł), koszatniczka 50zł. Nie podejrzewam pani ze
sklepu tylko o chęć zysku czy zrobienia "obrotu", ale o istnieniu
koszatniczek do dzisiaj nie wiedziałam (człowiek uczy się przez całe życie .
Może ktos coś wie? które zwierze lepsze? jak oceniacie możliwości hodowlane
siedmio i pięciolatka? czy nie zamęczą stworzenia? czy dzieciaki powinny
trzymać w niewoli zwierzaki? no i jak z chorobami odzwierzęcymi - nasza
najmłodsza pociecha ma dopiero 5 miesięcy. o wszelkie informacje i
spostrzeżenia proszę bardzo. z góry dziękuję i pozdrawiam

  Pies boi sie jesc miski
rossanna napisała:

> Hodowla zapewne nielegalna, sadze po prostu, ze to nie hodowcy, a zwykli
> handlarze. Pojechalam tam z ogloszenia obejrzec psa (innej rasy), ze wzgledu
> na niewielka odleglosc od mojego miasta, zupelnie przypadkowo zobaczylam
jego.
> Poczulam zal widzac go w tej klatce, byl bardzo przyjaznie do nas nastawiony
> wzbudzajac sympatie od pierwszego wejrzenia. Na drugi dzien pojechalam kupic
go
>
> pomimo iz "pseudohodowcy" nie budzili zaufania. Nie ma rodowodu, bylo mi to
> zupelnie obojetne, nie chcialam go tam zostawic.

Ja to rozumiem, pewnie mało kto przeszedłby obok takiego psiego nieszczęśnika
obojętnie, ale kupując go dałaś temu "hodowcy" pewność,że opłaca się rozmnażać
psy, bo PRZECIEŻ KTOŚ JE KUPI skuszony ogłoszeniem w gazecie i "okazyjną" ceną.
Na Twoim miejscu zawiadomiłabym TOZ.

  pies dla dziecka
Mialem podobny problem.Zdecydowalismy sie na sznaucera miniaturowego.Mam ich
teraz dwa,raczej dwie.To jest wielki pies w malym opakowaniu.Nasza coreczka
ubustwia je a one to odwzajemniaja z nawiazka.Duza zaleta sznaucerow jest
to ,ze nie linieja.Wymagaja jednak okresowego trymowania i strzyzenia.Cena
szczeniaka z dobrej hodowli wacha sie pomiedzy 1200-1800 PLN .To nie jest
malo,ale sa duze szanse,ze psiak bedzie posiadal wszystkie swoje wspaniale
zalety.

  coker spaniel angielski
Witam i serdecznie pozdrawiam Ciebie i Astre :)
Moja sunia dostaje gotowe,domowe żarcie-mięso(drób lub cielęcina),warzywa,psi
makaron,ryż.Od 9 roku życia dodatkowo zaczęłam jej podawać też Eukanubę
Senior.Od jakiś 5 miesięcy zamiast Eukanuby dostaje Trovet dla nerkowców.

Co do hodowli-od jakiegoś czasu dopiero zaczęłam się trochę orientować w tym
temacie,przeglądać stronki.
Faktycznie przeważają małe,domowe hodowle.To dobrze.Nie mam zaufania do tych
kenelowych gdzie "hoduje się" kilka ras lub wręcz kilkanaście(!).Pieski wcale
nie mają tam dobrze.Poprostu nie ma czasu na bliższe kontakty człowieka z
każdym psem.
Chociaż Vejminek to też trochę ma tych piesków(Jozelah Words and Music mi się
podoba).Niedaleko mnie mieszkają Sambalu(śliczne sunie).
I ceny też nie są jeszcze wygórowane za takiego peta,kształtują sią na
rozsądnym poziomie.Już za 1000zł można zdaje sie peta kupić.

Pozdrowiam
Lenka z Kamą.

  Skąd mam wiedzieć czy Onka - ma dysplazję ?
Hej !, Blue Berry - to nie jest tak , że ludzie nie mają pieniędzy na
zajmowanie się psem i ma krzywicę , czy dysplację - a wystarczyłoby póść do
weta. Moja mała - dziś 4,5 miesiaca - wilczurka jest teraz całym naszym
światem i wierz mi wizyty u lekarza , odżywki , witaminy , smakołyki itp.
potrzykrotniły chyba już cenę za którą została kupiona w hodowli. Ale to nie
ważne skoro jak na razie mnie na to stać . Ważne jest to co potem , a więc jej
życie - W ZDROWIU I BEZ KULENIA . Gdy ja pytałam weta , czy nie ma dysplazji ,
to nawet jej nie obejrzał w tym kierunku , tylko stwierdził , że to trzeba
prześwietlić i " w miarę "dobre jest prrześwietlenie .. tu i tu .. " (
zalecając pewnie swego kupmpla) . Stwierdziłam , że lekceważy temat i
zadzwoniłam do innego poleconego specjalisty , a ten ganiając za psem po
ogrodzie , bo mała uciekala i ani na chwilę nie stanęła , stwierdził , że
wszystko jesty okey !. Fajnie , szkoda tylko , że mój leakrz rodzinny biegając
za mną nie potwierdzi mi , że z moim kręgosłupem - w części szyjnej jest też o
key. Może ktoś poradzi dobrych speców od dysplazji, PÓKI NIE JEST ZA PÓŻNO ! w
Krakowie. Będę po sotkroć wdzięczna. PS. ortopedy dla siebie nie potrzebuję ,
mam znakomitego kolegę w tej dziedzinie z tym , iż mieszka i leczy w tzw.
czystych terenach , a zatem gdy mu się uskarżam to tylko odpowiada , dziecko (
38 lat ) maSZ jeszcze czas na zwyrodnienia. Może , ale nie chcę "obudzić się
z ręką w nocniku " gdy chodzi o maleńkiego psa , który tak ufnie patrzy na mnie.

  to trzeba zobaczyć!!!
witam,
mimi, owszem to jest dosyć trudna rasa i tak jak piszę na swojej stronie nie
polecam jej nikomu kto wcześniej nie miał psa. ale da się przeżyć. przy
odpowiednim podejściu te psy wyrastają na wspaniałych kompanów. co do ceny jest
różnie. w polsce teraz nikt nie sprzedaje azawakh'ów a za granicą ceny
bardzo różne: od 700-1200 euro. i niestety cena nie gwarantuje "jakości". wiele
z tych psów ma bardzo wysoki tzw. inbreeding, czyli duży procent kazirodctwa,
bo psów jest mało i ludzie szaleją, żeby tylko mieć szczeniaki. są też
nieliczne hodowle, które do rozrodu używają świeżej krwi z afryki, i te hodowle
polecam, psy może nie są najpiękniejsze ale za to zdrowe genetycznie i świetne
do przyszłej hodowli. dlatego moja suczka ma 55% afrykańskiej krwi... dużo
można by o tym pisać. jeśli się interesujesz tą rasą, napisz do mnie na mail'a
i pogadamy: judytka@yahoo.com

  to trzeba zobaczyć!!!
cóż, rasa jest bardzo rzadka, jest mało tych psów na naszym kontynencie dlatego
hodowcy, którzy szukają łatwego i szybkiego zysku doporowadzali do
wielokrotnych kazirodczych kryć. to zdarza sie w róznych rasach, w azwakh'ach
też, a że rasa jest w europie dopiero od '70 lat xx wieku to właściwie jest "w
genetycznych powijakach". trzeba się dobrze rozeznać w rasie i nie kupować
pieska tylko dlatego, że rodzice ładni ale zwrócić uwage na tzw. "foundation
analysis" i prześledzić "kazirodctwo". są wspaniali ludzie, którzy zajmują się
tą rasą i bardzo dbają o swieże geny. za każde pieniądze sprowadzają psy z
afryki i mieszają z europejskimi psami. takich hodowców polecam. a ceny zależa
często od widzimisię hodowcy, może szczeniaczki są śliczne i laicy kupią za
1200 euro a genetycznie to nic ciekawego. a można też za 700-1000 euro kupić
pieseczka z dużym % krwi afrykańskiej. poza tym musimy pamiętać, że są to ceny
z europy zachodniej a nie polskie i uważam, że relatywnie są zbliżone do
naszych. wiem, że np. buldogi angielskie w polsce są po ok.2000-3500 pln, a
rasa też jest bardzo trudna w hodowli i szczeniak szczeniakowi nierówny....

  Foksterier - z jaką sierścią i ile kosztuje??
Wiesz, z foksami trzeba być ostrożnym, bo one są dość niesforne i nie wiem, jak
mogą reagować na małe dzieci. My mamy suczkę i przy dzieciach 12 lat i 5 lat
sprawdza się dobrze (jest u nas od 3 lat), ale ona jest takim dość nietypowym
foksem, bo jest (po swojej mamie) raczej uległa, w ogóle nie dominująca, nie
jest takim "ostrym" psem jak często bywają foksteriery.
Co do ceny to pewnie zależy od hodowcy - nasza jest bez rodowodu i kupiona "po
sąsiedzku" (jej mama była z regularnej hodowli, ale tez bez papierów) za 200zł,
tyle, że w jej sylwetce widzę większe podobieństwo do foksa gładkowłosego (a
ona jest szorstkowłosa), ma węższy pysk i dłuższe nogi, niż powinna.

  Ma ktoś może mopsa????

Po prostu odpowiedzialam ci rzeczowo na twoje pytanie. Nie staram sie byc zlosliwa, raczej daje ci
realistyczny poglad na kupienie rodowodowego mopsa 'bez rodowodu' tym bardziej ze mopsy bardzo
lubie. Powtorze jeszcze raz.

1. Mopsy maja problemy przy porodzie. To znaczy ze domorosli 'hodowcy' nie beda sie kwapic z
rozmnazaniem tej rasy ze wzgledu na koszta, powiklania itp. Tym sposobem jest malo 'rasowych ale
bez rodowodow'. Inne rasy ktore sa 'latwiejsze' do prowadzenia w czasie ciazy sa rozmnazane bez
wyobrazni. Potem jest na Allegro pelno rzekomo rodowodowych goldenow za cwierc ceny z dolaczana
bajka dlaczego pies nie ma rodowodu.

2. Wielokrotnie byl walkowany tutaj temat rodowodowych rodzicicow i potomstwa bez rodowodu.
Zawsze jest przyczyna dla ktorej pies nie otrzymuje rodowodu - zazwyczaj jest to wada ktora
dyskwalifikuje tego osobnika jako idealny przyklad rasy. Jak wspomnialam mopsy maja problemy z
drogami oddechowymi. To oznacza ze nieperfekcyjny osobnik ma duza szanse miec wlasnie taki
problem. Podobnie jak wspomniane goldeny maja dysplazje ktora moze bedzie czesciej wystepowac u
osobnikow ktore byly rozmnazane bez wzgledu na 'jakosc' rodzicow.

3. Rasa jest jak narazie niezbyt popularna w Polsce wiec a. domoroslych hodowcow bedzie niewielu b.
istniejacy hodowcy nie beda sie bawic w nieodpowiedzialne rozmnazanie (mam nadzieje).

Jest tu na forum kilka osob ktore wiedza na temat hodowli i rodowodow znacznie wiecej niz ja wiec
moze i oni wlacza sie w dyskusje i dadza swoja opinie na ten temat. Ja na razie mowie ci tylko ze jest b.
niewielka szansa ze dostaniesz takiego psa za przyslowiowe psie pieniadze.

  kupno pieska:)
Tym kolorem to się tak nie można w 100% sugerować, bo to nie jest jakoś odgórnie ustalone, to raczej spostrzeżenia labradoromaniaków.

Cena zależy od tego, jakim psem była kryta suka (jeśli np jakimś utytułowanym samcem zza granicy to krycie może hodowcę kosztować nawet tysiąc euro), zależy również od tego, jak utytułowani i przebadani są rodzice szczeniaka, od prestiżu hodowli itd.

Ja mam szczeniaka z mało znanej hodowli. Mam 4 miesięczną biszkoptową suczkę, za którą zapłaciłam 1400 zł.

Uważam, że warto zapłacić więcej za psa, niź na przykład za jego późniejsze leczenie. W każdym razie możesz już kupić fajnego rasowego psiura za 1000 zł Możesz też kupić tzw PETa, czyli szczeniaka, który ma rodowód, ale ma jakąś wykluczającą go z wystaw i hodowlanki wadę, np krzywy zgryz, krótszy ogon, albo np wnętra. Wady nie zagrażające zdrowiu ale właśnie wykluczające psa z hodowlanki

Co do kosztów, wszystko zależy od wielu rzeczy.
Na pewno trzeba się liczyć z wydatkami rzędu około 200 zł miesięcznie.
Dobra karma miesięcznie tyle Cię wyniesie, a i przy gotowaniu dla psa trzeba trochę kasy wydać i na produkty i witaminy.
Plus ewentualne koszty leczenia, szczepienia.
No i zabawki, smycze itd.

Mój poprzedni pies był alergikiem i wydawałam na niego miesięcznie znacznie więcej.
Niczego nie przewidzisz, więc z kosztami trzeba się liczyć

  Rasowy Labrador-skąd różnice w cenie???
Hm, ale trzeba sobie zdac sprawe z tego, ze to nie bedzie
prawdopodobnie pies, z ktorego bedziemy dumni.
Porzadna suka hodowlana, porzadne prowadzenie hodowli,
porzadne krycie to sa rzeczy ktore kosztuja.
Labradory to zarloczne psy. Musza jesc silna karme. Jesli ktos
sprzedaje taniej to znaczy ze nie moze sprzedac psow po pelnej cenie.
Moze hoduje na podlimitowych kosztach? To taka mala roznica, czy
produkt jest wykonywany w porzadnej firmie, czy made in china
Hodowca. U mnie koszt wlasny przypadajacy na szczeniaka to 1tys. wiec
jak bym mogl po tej samej cenie sprzedawac

  Dobra okazja czy oszustwo?????
Powtórzę jeszcze raz to co pisałam wyzej. Pieski za tą cenę, z rodowodem to
okazja. Rodowód daje, jeśli nie gwarancję to przynajmiej namiastkę, że pieski
to nie kundelki, i wyrosną z nich labradory. Tyle, że prawdopodobnie będą to
pieski do towarzystwa, a nie na wystawy, czy hodowlane.

Tyle, że w sumie mało kto ma ochotę chodzic po wystawach ze swoimi psami.

  chcecie rasowego pieska?to przeczytajcie.
Hm,wiesz moja ciocia kupiła pieska pod stadionem.Kupiła go jako 7-tygodniowego
szczeniaka za 200zł.Szybko okazało się że maluch ma 4 tygodnie(a wiec powinien
być jeszcze z matką) i ma problemy z nóżkami.
Piesek niedawno był operowany,a koszta operacji przewyższyły cenę jego zakupu-
1000zł.Niewiadomo czy nie potrzebna bedzie jeszcze jedna operacja(czyli drugie
1000zł).
Oczywiście nie twierdze że jak sie kupi psa z hodowli z papierami(lub bez) to
on bedzie zdrowy jak ryba(wiele jest przykładów że tak nie jest).
Ale ten kto rozmnaża zwierzaka powinien zapewnić suce i szczeniakom przyzwoite
warunki do rozwoju,a później znaleść im dobrego opiekuna.
Jak widzę kogoś kto sprzedaje małego pieska trzymając go za pazuchą, to mam
ochotę wziąść solidnego bata i przylać mu po dupsku kilka razy.
To są zwykli producenci,handlarze,którzy masowo rozmanżają zwierzaki dla kasy.
Oni w ogóle nie dbają o psy/koty.Często są to pijaki, które potrzebują kasy na
flaszkę(widać to po czerwonej od wódki gębie).Takie elementy powinno się
tępić,karać surowo,nakładać na nich mandaty.No ale kto ma to robić jak policja
czy straż ma ważniesze rzeczy na głowie.

  owczarki niemieckie
1. owczarka nie kupuj na giełdzie czy na bazarze bo kupisz pseudoowczarka
2. jeżeli nie stać cię na rodowodowego albo nie chcesz rodowodowego bo nie jest
ci potrzebny to kup psa, którego "rodzice" mają rodowód, pies tata jest
reproduktorem a suka matka jest suką hodowlaną
3 najlepiej kup psa od hodowcy owczarków i zobacz osobiście jak te psy żyją i
jak są trzymane, jeżeli ktoś szanuje pieski to mają super warunki, to widać na
pierwszy rzut oka
4. piesek z pewnego źródła powinien mieć odrobaczenia, szczepienia a jeżeli
jest starszy to nawet badania na tylne stawy w kierunku dysplazji, zwiększa to
cenę ale jednocześnie świadczy o profesjonalizmie hodowcy
5. ogólnie cały problem polega na tym, że na rynku pełno jest skundlonych
pseudoowczarków niemieckich, mały wygląda fajnie i go nie odróźnisz ale jak
urośnie to raczej owczarka nie przypomina
6. szukając psa dla siebie jedna ze znanych, (tylko raczej ze złej strony)
częstochowskich hodowli chciała, żebym najpierw zadeklarował kupno psa DOPIERO
POTEM GO ODEBRAŁ, CZYLI KUPIŁ TZW. PSA W WORKU, UWAŻAJ NA TAKICH DEBILI, pieska
trzeba sobie obejrzeć, dotknąć, po prostu zobaczyć i musisz go od razu
zaakceptować
pozdro

  Pies ze schroniska
Fajnie, że podchodzisz do sprawy odpowiedzialnie, a nie jak wiele osób po prostu bezmyślnie.
Pies ze schroniska to pewne ryzyko. Jeżeli nie masz doświadczenia w wychowywaniu psa i ma być on dla dziecka, to polecam psa z hodowli.
I to sprawdzonej! Jeżeli już zdecydujesz się na rasę to przeszukaj fora internetowe, zadzwoń do związku na pewno trafisz na jakąś dobrą.
Pies z rodowodem jest droższy - to fakt, ale jednocześnie rodowód gwarantuje Ci, że pies nie będzie miał agresji przekazanej w genach.
Psy z peudohodowli kupione na aukcjach i na targach, są bardzo często chore, za szybko odbierane od suk i często wymagają natychmiastowego kosztownego leczenia :(
To pewnego rodzaju loteria, możesz trafić na zdrowego psa ze spokojnym charakterem, a możesz na chorego agresora :/
Poza tym nie masz żadnej gwarancji co z tej małej kulki Ci wyrośnie, a sprzedawcy wcisną każdy kit! :/
Jeżeli nie planujesz wystawiania psa, to popytaj w hodowlach - często trafiają się psy z np. wadą zgryzu lub jakąś cechą wykluczającą z wystaw, a absolutnie nie mającą wpływu na psi charakter - a cena będzie niższa.
Pozdrawiam i życzę owocnych poszukiwań :)

  Szczeniak ze sklepowej półki? Tylko nieetyczne
ja już pomijam całą kwestię socjalizacji, bo tej tutaj poprostu nie
ma... a jak się kupuje psa na kilkanaście lat, to później przez te
kilkanaście lat trzeba ponosić skutki takiej sklepowej wystawy... że
panie w sklepach zoologicznych serca do zwierząt nie mają - to
standard, rzadko kiedy jest inaczej.

ceny podane w artykule za psy z rodowodem dotyczą psów typowo
wystawowych, rokujących. tak naprawdę za cenę tych psiaków ze
sklepowej wystawy można kupić psiaka z rodowodem z dobrej hodowli! bo
to, co w tym zoologicznym nazywają jamnikiem, shih tzu czy yorkiem to
jest tylko pobożnym życzeniem, aby takim psiakiem było... na giełdzie
można samochód kupić.
jednak szczurki czy myszki w swoim terrarium mają zapewnione
wszystkie warunki. jednak z króliczkami to już gorzej... nie raz mi
się serce kraja jak w tym hałasie sklepowym siedzi taki biedny mały
króliczek sam... to jest ogromne nieporozumienie, żeby w taki sposób sprzedawać zwierzęta. w stanach już tego próbowali i dzisiaj bezdomne
są własnie te najmodniejsze rasy, a i u nas pełno w schroniskach pięknych yorków, shih tzu czy innych w typie rasy...

  Przyjmę Cocer Spaniela
a_na napisała:

> A ja zapytam - czemu właśnie cocker spaniel? Bo stwierdzenie,że się podoba,to
> zdecydowanie za mało...
>
> Polecam szukać w dobrej hodowli,albo tutaj
> :www.dogomania.pl/forum/f66/spaniele-do-adopcji-76073/

Już nabylismy spaniela suczke 6miesięczna za symboliczna cenę a dla czego własnie tej rasy pies to juz teraz tłumaczę ponieważ jestesmy rodziną polującą i tak jak spaniel ma się u takich ludzi to chyba najlepiej wiadomo że to jest pies mysliwski i musi miec codzienny wybieg i chodzić na polowania a u nas to wszystko ma .
Jest kochana bo to suczka i starsznie sie cieszymy ze ją mamy .
Nabylismy od ludzi którzy mieszkali w blokach i musieli oddac ze wzgledu na nie sympatyczną sąsiadkę .
Ja utrzymuje kontakt z jego pierwszą właścicielka pisze do mnie czasami sms jak tam sie czuje jej suczka i czy nie sprawia problemów itd... Ale jak ktoś by chciał nabyc pieska do domu to na prawde polecam spaniele są to przesympatyczne psy i nie ma problemu z jedzeniem bo zjada wszystko ...

  egzaminy dla posiadaczy psów
Dlatego proponuję ustawę o obowiązkowej sterylizacji psów nie przeznaczonych do
hodowli. Zwróciłam uwagę, że jedynymi osobami, które miałyby z tego realny zysk,
byliby hodowcy i związek kynologiczny. Dlatego, jakby im to uświadomić to
mogliby zalobbować taką ustawę i zasponsorować masowe sterylizacje. Inwestycja
zaczęła by się wracać już po roku najdalej dwóch.

A pies powinien być dobrem luksusowym. Dla jego własnego dobra. Zresztą w
krajach wysoko rozwiniętych tak jest. Tam mało kto ma psy, chociażby dlatego, że
większość mieszkań jest wynajmowanych a właściciele nie godzą się na trzymanie
zwierząt. A tam gdzie wolno trzymać to ceny są mocno wygórowane.

  Psy do kochania, świnie do gotowania
Gość portalu: św.obrazek napisał(a):

> ale mi jest obojetne czy ktos je mieso czy nie byleby nie
> maltretowal zwierzat!!
>
Widzisz, jesteśmy zgodni. Zresztą Hypatia już to napisała.

> mnie
> obchodzi tylko zeby zwierze nie cierpialo z rąk czlowieka
co
> często sie zdarza (bez znaczenie gdzie czy w hodowli psow czy krow
> czy na wsi pies zdychajacy na lancuchu) prawda ze to niewiele i
> prawda ze jest to wykonalne
?
>
Nie wiem, czy jest wykonalne. Ja staram się do tego ręki nie przykładać, ale i nie zaangażuję się w zwalczanie.

Tu na forum mało mnie interesuje kto co je i skąd to wziął. Interesują mnie poglądy, a w nich z kolei najbardziej cenię spójność. Stąd moje zainteresowanie, czy wege-aktywiści (a nie wegetarianie w ogóle) trzymają zwierzęta w domu.

  Pies, labrador - czy warto z rodowodem
titu_titu, chodzi mi o to że były trzy wystawy, trzy oceny, znaczy
hodowlanka...i można suczkę kryć. Minimum zrobione i nic ponadto.
Konkurencja w labach jest, miotów też jest dużo ale popyt też jest - to modna
rasa...Problemy ze sprzedażą są mniejsze niż w mało popularnych, amatorskich rasach.
Jest coś jeszcze...ale to mało istotne skoro psiak wystawiany nie bedzie i co za
tym idzie rozmnażany. Domyslisz sie o co chodzi jesli przejrzysz oferty chocby z
allegro.
Niepokoi mnie ta buda na podwórku. Socjalizacja szczeniaków rozpoczyna sie juz w
hodowli, od pierwszych dni...a tu - buda.
Rozumiem ze oprócz problemu z przekonaniem męża (nie bierz psa wbrew mężowi!
oboje musicie akceptować zwierzaka i wszelkie szkody jakich labek - szaleniec
dokona), masz problem z finansami. Rozważ czy nie lepiej wstrzymać się z kupnem,
poczekać choćby do wiosny - przez ten czas męża przekonasz, będziesz miała czas
na dokonanie przemyślanego wyboru (zarejestruj się na forum dla włascicieli
labów, tam sama zobaczysz na co uważać przy kupnie, które hodowle są dobre a
jakie trzeba omijac...), zbierzesz może trochę pieniędzy (żeby nie kierować się
tylko ceną) i będziesz psa uczyć czystości w czasie ładnej pogody :))) Odpadnie
wybieganie wielokrotnie w ciągu dnia na zimno, deszcz albo nawet już śnieg...w
dodatku po ciemku, bo dzień krótki.

  Jakoś mnie to dobiło... :(
Pseudohodowla to rozmnażalnia psóm/kotów w typie rasy lub nawet rasowych bez
uprawnień do hodowli. Czyli bez tytułów lub bez badań lub za często
rozmnażanych, "oszczędnie" chowanych. Niektóre pseudohodowle to przewdziwe
piekło inne to właśnie "domowe rozmnażanie dla przyjaciół", którzy chcą mieć psa
wyglądającego jak pies rasowy, ale nie chcą wydawać na niego. To takie małe lub
duże nielegalne biznesy, które łudzą chętnych na rasowego psa tańszą ceną.
Skutkami są między innymi wyrzucane przez "hodowców" niesprzedane produkty ich
działalności, stada pseudo pitków i amstaffów, które kupowali namiętnie
dresiarze, a potem jako agresywne psy kończyły swój żywot w schronisku lub w lesie.
Psy bez papierów mogą mieć wady dziedziczne, nie są przecież badani ich rodzice
lub pomimo wiedzy o chorobach są rozmnażane.
Tak to wygląda i trzeba mieć tego świadomość kupujący "rasowego bez rodowodu".
Kupując takie zwierzę napędzamy biznes rozmnażaczy.

  Noworodek a pies...
najlepiej oddaj psa tam, gdzie zajmą się nim odpowiedzialni ludzie. to okrutne
decydować się na zwierze (pomijając jego gabaryty i rasę niedopasowaną
kompletnie do warunków, w jakich go trzymacie) nie myśląc o konsekwencjach na
następne ponad 10lat jego i swojego życia!
wspaniale, że przypomniałaś sobie o nim 2 tygodnie przed porodem... (!!)
nie wyobrażam sobie mieć TAK DUŻEGO zwierza pod opieką, nad którym nie potrafię
zapanować. w ogóle jakiekolwiek psa, nad którym nie panuję.
mam nadzieję że zdajesz sobie sprawę ze SWOJEJ nieodpowiedzialności.

"przy zabawie z
> dzieckiem ugryzł je"
on się BAWIŁ. Nie chciał jej zabić, ani "spróbować". Znajomość psychologii psów
się kłania - jesli zwierze nie było wychowawne wraz z dzieckiem od małego, to
nie zdaje soebie sprawy, że jak młode wtyka palec w oko i ciągnie za ogon, to
nie atakuje. I nie jest to wina bynajmniej psa, ale jego właścicieli, którzy
sobie wzięli ładnego szczeniaka z hodowli i na cenie ich wiedza na temat
zwierzecia się kończy.

  Zróbmy coś z aukcjami zwierząt na Allegro
Dobre:)
Ale takich polmozgow jest tak wielu, ze az rece poadaja ...
Bylam wlasnie na stronie allegro. z 300 wystawionych pieskow to moze
20 % ma rodowod/metryczke. Reszta to po prostu kundle podobne do
jakiejs rasy. Ludzie nie zdaja sobie sprawy, ze krzyzujac pieski na
wlasna reke, robia im po prostu krzywde. Powstaja potworki o
dziwnych sklonnosciach, nieobliczalne, chorowite.
A cxeny jakie sobie zycza za pieski... Prawdziwy hodowca ma koszty:
dokumenty, dojazdy na wystawy, oplaty za wystawy, utrzymanie,
doskonala opieka weta, + koszty dokumentow i formalnosci w zwiazku
dla szczeniaczkow. ale to wszystko robimy dlatego , ze kochamy nasze
rasy (i nie idziemy za moda kurduplastych yorkow)i chcemy, zeby
zachwaly swoje standarty i zdrowie. Interesuje nas tez kto kupuje i
co sie dzieje z pieskami w przyszlosci. Czesto spotykamy sie pozniej
na wystawach, nie jest to takie anonimowe, bo zwiazek tez ma
kontrole.
Zapytalam jedna pania z allegro nr aukcji 536089917), czy to jej nie
przeszkadza, ze produkujac kilogramowe kundelki- ,,yorki", robi im
po prostu krzywde.
Zareagowala tak jak myslalam, ale to typowedla tego srodowiska i nie
bede sie obrazac.
Jak nie mam pieniedzy, to biore psa ze schroniska, albo z malej
hodowli, nie nastawionej typowo na zysk, wtedy ceny sa nizsze.
Zastanawialam sie, jak to sie stalo, ze nagle wkolo w blokach same
rasowe psy biegaja. A to jednak podroby bigaja :)
MODA i trzeba sie pokazac. A jak mnie nie stac to ,,se"
kupie ,,adidasy" na bazarze a Beagla ze stodoly ... :)
Masakra. I tak funkcjonujemy.

  Koszalin: amstaff dotkliwie pogryzł dziecko
Słuszna uwaga. Moja kobieta ma sukę tej rasy. Od małego w rodzinie,
po odpowiedniej tresurze. W przeszłości bawiła się z małym
dzieckiem, pozwalała ciagnąć się za uszy, wkładać ręce do pyska itp.
bez sprzeciwu. Jak miała dość, to po prostu odchodziła (ja bym się
nie zdecydował na taki stopień zabaw, ale podaję jako przykład). W
domu jest rozkoszna, chociaż na placu potrafi zabić ptaka czy
pogonić kota. Czując respekt jednocześnie nie żywię żadnych obaw w
jej towarzystwie, a jak trzeba dam klapsa, chociaż jestem
tylko "gościem w stadzie". Problem z amstaffami jest taki, że
większość tych psów to tak naprawdę kundle, często z nielegalnych
hodowli do walk. Za ułamek ceny rasowego psa nabywają je ludzie
nieodpowiedzialni i potem są takie efekty. Jak widzę tępych dresów z
takim psem to i zaczynam się dziwić, że tak mało jest nagłośnionych
przypadków pogryzienia przez psy (nie tylko pseudoamstaffy).

Psy, zwłaszcza takie, są jak szybkie samochody - nie dla każdego
odpowiednie, a nie każdy właściciel to burak.

  hodowla psów w jabłowie !!! PILNE
a może straż dla zwierząt się tym zainteresuje co w internecie ogłasza "okrutna"
i co sądzą o tym inni po prostu cytat z neta ogłoszenie ze strony ojej.pl

Chihuahua-Ratlerki Miniaturki

Cena: 800 PLN

Chihuahua-Ratlerki Miniaturki szczeniaki zaszczepione ,odrobaczone z książeczką
zdrowia.Rodzice do wglądu.Pieski są z hodowli 'RATLERKOWO ' z Jabłowa 10 km. od
Wałbrzycha.Szczeniaki są po bardzo małych rodzicach.Jest to mieszanka dwóch
najbardziej teraz popularnych ras na całym świecie .Cena od 800 zł. do 900
zł.Proszę zwrócić uwagę na główkę (jabłko) ,oczy i uszy.

Komentarze
dodane przez ~anonim w dniu 2008-12-19 12:13:39
Uwaga!!!!! To nie do wiary co wyprawia ten hodowca. Nie wolno robić takich
krzyżówek. Handlarz psami bez serca.

  Jaką rasę psa polecacie???
Duzy psiak przejada miesiecznie ok. 1 worek suchej karmy 16kg Nie mieszkam w
Polsce, wiec nie znam cen, ale zawsze tak przeliczalam

A co do twojego poprzedniego posta, to jezeli chcecie psa lubiacego dzieci, to w
duzej mierze nie zalezy od rasy, tylko od indywidualnego usposobienia psa i od
jego doswiadczen z dziecmi.
Ja osobiscie jestem za kupowaniem psa z dobrej hodowli, nawet jezeli oznacza to
wiekszy koszt szczeniaka. Jest duzo wieksza szansa, ze pies bedzie zgodny ze
wzorcem rasy.
Niezaleznie jednak skad bedziecie brac szczeniaka, do domu z malymi dziecmi
najlepszy jest pies o srednim temperamencie- ani zbyt pewny siebie, ani za
bardzo niesmialy. Zwykle juz u kilkutygodniowego psa mozna zauwazyc czy lgnie do
ludzi czy ich olewa, czy jest strachliwy czy zrownowazony itp...

Zycze udanego wyboru

  Psy rasy Beagle
Zastanów się nad wyborem rasy. Oto możliwe problemy związane z beaglami:
- Wymaga dużego domu i jest bardzo żywy i ruchliwy
- Może być hałaśliwy
- Z trudem daje się nauczyć czystości
- Rasa tylko dla doświadczonych właścicieli
Poza tym ma również zalety:
- Małe gubienie włosa
- Nie wymaga strzyżenia i wystarczy tylko zwykłe czesanie
- Posiada uległą osobowość
- Może bawić się z dziećmi
Wybór rasy psa ma istotne znaczenie. Niektóre cechy jego charakteru mogą okazać
się niespodzianką dla nowego właściciela i spowodować rozczarowanie i
zniechęcenie. Dotyczy to wszystkich ras. Ponadto, chcąc mieć zadowolenie z
dobrego okazu, należy koniecznie zakupić psa z amatorskiej hodowli (a nie ze
sklepu zoologicznego lub tzw. "fabryki psów" - dotyczy to szczególne ras
popularnych - psutych przez nieuczciwych hodowców). Nie należy przerażać się
dość wysoką ceną zwierzęcia, jest ono tego warte. Średnia cena beagla to około
1300 zł, lecz można też nabyć taniej psa z dobrej hodowli, lecz nie będącego
tzw. "psem wystawowym".
Życzę powodzenia.

  kotek i maluszek pod jednym dachem??
Elu, obawiam się, że niewiele wiesz o kotach rasowych, właśnie dlatego, że ich
nie miałaś.
Ja mam porównanie - przez 30 lat mojego życia przez dom przewinęło się z 6
dachowców, pers i kot orientalny, siostra zaś ma mainecoona.
Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale w procesie hodowli kotów rasowych
wytworzono predyspozycje do określonego typu charakteru.
I tak na przykład persy i ich krótkowłosa wersja, czyli exotiki, są zwykle
spokojne, i dają się fantastycznie tresować, jak psy. To bardzo stara rasa,
tresowany pers obracał karty ksiąg Machiavellemu, i gasił świece na polecenie
kardynałowi Richelieu. Wymaga jednak sporo wysiłku przy pielęgnacji (i wysiłku
tego nie można zaniechać, bo się rozchorują).
Inna dobra dla dziecka rasa to ragdolle, czyli "szmaciane lalki", niezwykle
łagodna rasa wyhodowana w USA. Jej wadą jest dość duża cena.
Nie polecałabym przy małym dziecku kotów "dzikich" (Leśne Norweskie,
Syberyjskie, Mainecoony) oraz siamów i orientalnych, bo mają dość zdecydowany
charakter.
Nie oznacza to oczywiście, że dachowce są złe. Są po prostu bardziej nierówne. Z
moich dachowców dwa były (jeden właściwie jest) wariatami i trzeba je bardzo
przy dziecku pilnować. Reszta albo zachowuje zdrowy dystans, albo wręcz się
sympatycznie lepi do dziecka.

  wywoz psa z usa
cena zalezy od rasy i od rodowodu. Moze byc od kilkuset do kilku tysiecy
dolarow. Jezeli to ma byc pies-przyjaciel, to do tysiaca-dwoch mozna sie
zmiescic; natomiast jezeli to pies po championach i nastawiasz sie na
hodowle,to cena blizej gornej granicy.
Pies musi miec wszystkie badania, szczepienia, etc. od weterynarza. Przy kupnie
biletu (zakladam, ze bedziesz leciala tym samym samolotem) musisz z linia
lotnicza zarezerwowac miejsce dla psa. Pies musi byc w klatce, i na poklad line
lotnicze wpuszczaja maximum jedna mala klatke wielkosci bagazu podrecznego.
Jezeli piesek bedzie wiekszy, i klatka sie na poklad nie nadaje, lub ktos inny
juz zwierze na pokladzie bedzie wiozl, to pies z klatka leca z bagazem.
Oczywiscie czy na pokladzie, czy w bagazu, przewoz psa trzeba oplacic. Poza tym
trzeba tez dowiedziec sie jakie sa restrykcje co do temperatur. Sa temperatury
(zazwyczaj te ekstremalne) gdzie linie lotnicze zwierzat nie przyjmuja. Tak, ze
to trzeba wiedziec zanim zrobisz rezerwacje. Poza tym nalezy byc z psem
odpowiednio wczesniej przed odlotem -to tez musisz sie dowiedziec.

  york miniaturka
na trzeźwo
Uczciwie, uczciwie, wystarczy być lek.wet. w Wawie. Wkurzają mnie takie lamery
jak Ty. Kupią, a w Twoim przypadku to nawet nie kupią lecz wyżebrzą psa, a
później nie stać ich na podstawowe leczenie pupila, nie stać nawet na
szczepienie przeciw wściekliźnie. Triki typu: "wyślę do weta dziecko z chorym
psem, może obejrzy go za darmo" już nie przechodzą, odsyłamy bachora żeby
przyszedł z którymś z rodziców albo pytamy czy mama dała pieniążki na wizytę.
Utrzymanie lecznicy też kosztuje, to nie instytucja charytatywna a dziennie
jest po kilka takich przypadków propozycji leczenia za darmo. A co zrobisz jak
dziecku znudzi się pies? Czy trafi tutaj acn.waw.pl/psiaki/ ? Gdy okaże
się,że kawalerka to jednak za mało na męża, żonę, dziecko i psa? Kogo się
pozbędziesz? No i chyba nie masz zamiaru psa karmić odpadkami ze stołu,
hipermarketowym pedigree albo chappi? Myślisz, że hodowca się na to zgodzi?
Zobacz sobie ceny karm Eukanuba, Royal Canin na www.krakvet.pl (
www.krakvet.pl/index.php?cPath=23_25 ), najtańsze z klasy premium ma
chyba Acana. Jeśli weźmiesz psa na warunkach hodowlanych myślę, że będziesz
zobowiązana do wystawiania psa (1.zgłoszenie na wystawę krajową to koszt ok.
100pln, a wystawy w sezonie odbywają się co tydzień). Stać Cie na to? Myślę, że
odp. dałaś już w pierwszym poście

  Rodowód kota - jak to jest?
jaaaki1 napisał:

> Ogólnie koty
> są droższe niż psy,

Eeeee, przesada :) To zależy, która rasa i do której porównujesz. Szczeniaki
rozsławionego ostatnio filmem "Bonbon" doga argentyńskiego pojawiają się w
Polsce w trzech hodowlach i potrafią kosztować np. 4000 pln, co zresztą nie
jest wyjątkiem wśród psich ras. Kociej rasy, która tyle kosztuje "średnio" -
nie ma. Rodowego persa można kupić za 300-400 pln, syberyjskiego np. za 600.
Trudno tu jakoś uśredniać, że koty są droższe od psów.

> a przecież zajmują mniej miejsca w hodowli i maluchy
> chyba mniej jedzą niż np. szczeniaki owczarków. Trochę tego nie rozumiemy

Ejże, za to małe owczarki nie zasikują żwirku i nie drapią drapaków :P Dziwne
podejście moim zdaniem - też go trochę nie rozumiem, może trzebaby wyceniać
kilogram zwierzaka, żeby było po równo? Najmniej miejsca zajmują rybki, one też
najmniej jedzą, a rzadki okaz tropikalnego gatunku może kosztować i kilka
tysięcy złotych. Owczarki i psy ras popularnych u nas (a te zapewne
porównywałaś dla wyceny) są w Polsce od kilkudziesięciu lat, tymczasem
większość kocich ras (poza persami i syjamami) pojawiła się u nas w kraju
dopiero w latach 90tych, niektóre jeszcze później. Są rzadkie, stąd cena.

  Policja z Gorzowa wystawia psa na przetarg!!!!!!!
Niestety pies w policji jest traktowany jako rzecz-broń.Czegokolwiek policja
sie pozbywa musi być przetarg.W cene pierwszego przetargu wchodzi cena psa
(niska,bo to nie owczarek,ale pies w typie czyli bez papierów),jego
wyszkolenie,utrzymanie,koszt leczenia.Tak samo postapiliby w przypadku
sprzedaży radiowozu nieoznakowanego-koszt zakupu,utrzymania,naprawy..Taka
procedura.Przecież Polaczki uwielbiaja różne procedury i biurokracje.
Co do psa-mogliby go uspić od razu,więc nie psioczmy.Mogliby go oddac byle
komu,a taki pies potrzebuje przewodnika doświadczonego,który zapewni mu jakaś
prace odpowiednią dla jego zdrowia.

Swoją drogą policja to jednak nie pomysli.Kupują za grosze szczeniaka z
pseudohodowli,wygladającego jak owczarek.Pies o niewiadomej
psychice,popędach,charakterze.Szkolą go i pies słuzy.Pracuje świetnie.Ale
właśnie-często ponad siły.Potem zrywa śięgna przy poscigu i wywalają go z
policji.
Kupili by owczarka z papierami z linii użytkowej.Pies o silych popedach,dobrze
zbudowany,wytrzymały,chętny do pracy.Bardzo szybko sie uczy.Nie kosztuje nawet
tysiąc.Wystarczy odwiedzić naszych południowych sąsiadów.U nich takie hodowle
są na bardzo wysokim poziomie.To chyba bardziej opłacalne i przewidywalne niż
szkolenie psa niewiadomego,na którego leczenie trzeba potem wydawać kupę kasy.

A w ogóle to owczarki ścigać nie powinny-to kłusaki.Do takiej pracy bardziej
nadawały by się belgi.Puścić mali za bandziorem-nie ma szans ucieczki.:)Tylko
czy policja poradziłaby sobie z tak wymagającą rasą:)

  Gdzie sie kupuje zwierzaki (okolice - Rzym) ?
Strone Porta Portese znalazlam, rzeczywiscie nie jest tam wiele informacji.
Znalazlam rowniez kilka stron internetowych
z hodowli tej rasy (jest ich bardzo malo).
Najbardziej przerazilo mnie to, ze cena tu
w Rzymie jest ponad dwa razy wyzsza niz w Polsce
i Czechach za tego samego psa.
Jak to mozliwe - nie wiem. W Polsce maksymalnie taki piesio kosztuje 2000 zl.
w Czechach nawet 1400 (rekomendowane hodowle!)
a tutaj zadaja za niego okolo 800 Euro!!!!!!
Chyba oplaca mi sie zakupic bilet i przewiesc psiaka....
Ciezka decyzja. Jak na razie bedziemy szukac tutaj na miejscu.
pozdrawiam :)

  do krystyny opty i innych miesozercow
> No wiesz, na moj rozum taka opisana fabryka swin ( bo jak to inaczej
nazwac??)
> produkuje za duzo nawozu, zeby go mozna zutylizowac. To jest generalnie
> problem hodowli przeymslowej. Jest zapotrzebowanie na tanie mieso, wiec sie
je
> produkuje, a za jaka cene, to konsumetna niespecjalnie interesuje (nie
> kazdego, rzecz jasna). I takie skupienie zwierzat na jednym obszarze jest
> mordercze dla srodowiska i dla konsumenta zreszta tez, bo je niezdrowe,
> poprawione trickami zmyslnego hodowcy mieso. ALe kolo sie zamyka. Ja tez
> pisalam, ze ludzie powinni sie domagac humanitarnie hodowanego miesa. Takie
> mieso jest duzo drozsze i ludzie przyzwyczajeni, ze mozna taniej, nie zawsze
> chetnie je kupuja.
> no i uwazam, ze jesli sporo ludzi wyrzuci mieso z jadlospisu, to producent
> bedzie musial mniej produkowac - czyt. mniej zwierzat sie nacierpi.
> Wegetarianizm jest jednym z sposobow, wg mnie idealnym, ale sa ludzie, ktorzy
> z miesa nie zrezygnuja, wiec niech sie domagaja lepszych warunkow hodowli i
> niech sie licza z tym kosztami swoich wymagan.

A ja właśnie jako alternatywę podaję małe, przydomowe gospodarstwa. Naocznie
stwierdziłam, że nie ma tam żadnego problemu z utylizają odpadów. Nawóz jedzie
w pole, a resztki z uboju są dla psów i kotów. Co ciekawe, taniej tam sprzedają
mięso niż w rzeźni. Jak już to również pisałam, też zakładam, że humanizacja
hodowli podniesie ceny mięsa i spadnie przez to jego spożycie.

  LABRADORA SZUKAM
Gość portalu: Iza napisał(a):
> Nie mam pojęcia skąd taka opinia- Tylko pierwsze 6 szczeniąt ma rodowód???? To
> jest wielkie kłamstwo. Każdy szczeniak z legalnego miotu ma metryczkę!!!Nawet
> jeśli jest 14 szczeniąt w miocie, to wszystkie mają metryczki!!! Jeśli nie masz
> pojęcia o tym, lub nie wierzysz zadzwoń do związku kynologicznego, lub zapytaj
> jakiegokolwiek hodowcy. Tylko hodowcy, a nie pseudohodowcy sprzedającego
> kundelki za pół ceny- to chyba oni stworzyli ten mit.

Izo, nie chcę się z Tobę kłócić, ale nie masz racji. Międzynarodowe normy mówią wyraźnie - rodowód ma prawo
otrzymać pierwsze sześć szczeniaków. Jeśli hodowca postępuje inaczej - nie spełnia norm (nie wiem, jakie ostatnio
są zasady w Polsce, ale chyba polski Związek respektuje przepisy międzynarodowe).
Trochę wiem o psach - moja babcia była lekarzem weterynarii, między innymi konsultantem w kilku hodowlach.
Wychowywałem się z psami od dziecka (bardzo małego :). Miewałem w domu psy z rodowodem dłuższym niż
królowa angielska, miewałem też psy absolutnie rasowe, nawet po dosyć utytułowanych rodzicach, ale nie
rodowodowe - właśnie z tego powodu. Moja ukochana suka, dalmatynka, pochodząca z bardzo dobrej hodowli, nie
miała rodowodu, bo była dwunasta w miocie.
De facto rodowód (papier) potrzebny jest osobom, które chcą zakładać hodowlę, wystawiać psy na wystawach,
ewentualnie (w przypadku psów, czyli samców) chcą, żeby ich psy były reproduktorami.
Przy okazji - już zdobyłem psa, a raczej sukę. I nie jest to labrador - ale jaki i co, to już zupełnie inna historia.
Pozdrawiam.

  z rodowodem czy bez?
Dziękuję Wam za odpowiedzi.

Zgadzam się z waszymi opiniami, ale tu chodzi o dość znaną i cenioną hodowlę
piesków (jest zarejestrowana w zwiazku kynologicznym w spisie hodowców),
wystawia psy na wystawach , itp. Sprzedaja po prostu pieski z rodowodem
(powiedzmy za 2000 zl, ale tez bez rodowodu za 1000 zl. Z tym ze z tego co sie
dowiedzialem to ma sie wglad do dokumentow potwierdzajacych rase. Jest to rasa
malych pieskow (Westie), a nam z zona nie zalezy na rodowodzie, nie mamy
zamiaru wystawiac pieska na wystawach, itp...(zwlaszcza ze jest pewna roznica
w cenie). Zamowilismy juz pieska, wstepnie bez rodowodu (ale w razie czego
mozna zmienic)i po prostu zaczelismy sie zastanawiac nad różnica. Ale jest to
naprawde ceniona (nawet za granica) hodowla, wiec chyba nawet pieski bez
rodowodu nie wyrosna na pieski innej rasy:-))?? W zasadzie to moglibysmy kupic
pieska z rodowodem, ale po prostu az tak nam na tym nie zalezy.
Co o tym sadzicie?
Pozdrawiam
Piotr

  z rodowodem czy bez?
Calkowicie sie zgadzam z Dina.Kupno mieszanca za 1000 PLN to najzwyklejszy
kant.Moi znajomi,zrobili lustrzany buissnes,tylko,ze z grzywaczem
chinskim.Podobnie jak w twoim wypadku zaproponowano im wysoka cene za tzw.psa
nie wystawowego.Niestety pies jest milutki,ale o karykaturalnym
wygladzie.Jestem zwolennikiem psow z rodowodem,ale nie koniecznie z
okrzyknietych hodowli.W wielu takich hodowlach psy sie produkuje,a juz
wyeksplatowane poprostu usypia.I rzaden hodowca fabrykant sie do tego nie
przyzna.Super psiaka mozecie kupic w hodowli domowej za nizsza cene niz sie wam
proponuje teraz.Co do wystawiania,to wielu wystawcow deklaruje poglad jak wy
obecnie-NIE BEDZIEMY WYSTAWIAC.Tymczasem kiedy piesek dorasta i wkolo sie
wszystkim podoba,zaczynamy myslec o wystawach.tak samo bylo ze mna.Moj pies z
malo znanej hodowli stal sie nagle championem.

  NASZE ZWIERZAKI CZ.VIII
W Kurozwekach narodziny , a Ty nic nie mówisz
Stado bizonów w Kurozwękach powiększyło się o 13 cieląt

O 13 cieląt powiększyło się tej wiosny jedyne w Polsce stado bizonów w
Kurozwękach koło Staszowa (Świętokrzyskie).

Stado liczy już 63 sztuki. "W najbliższych dniach być może będą jeszcze jedne
narodziny" - powiedział PAP w czwartek szef kurozwęckiej stadniny, Paweł
Maciołowski.

"Jedna bizonica powiła w tym roku dwojaczki. Potem, niestety, jedno z bliźniąt
porzuciła. Mały byczek Kubuś chowa się więc wśród ludzi. Za opiekunem, który
karmi go w zagrodzie mlekiem od krowy domowej, chodzi jak pies. Jest nadzieja,
że gdy z czasem wróci do bizonów, to pomoże nam sterować stadem" - oznajmił
hodowca.

Właściciele gospodarstwa hodowlanego przy zabytkowym zespole pałacowo-parkowym
w Kurozwękach - Karen i Jan Marcin Popielowie - zostali nagrodzeni w tym roku
przez świętokrzyską kapitułę ruchu "Piękniejsza Polska". Popielowie sprowadzili
z Belgii do Kurozwęk przed czterema laty 20 bizonic i dwa byki. Hodowla tych
zwierząt ma być intratnym biznesem.

Zgodnie z postanowieniem Ministerstwa Ochrony Środowiska, od przyszłego roku
właściciele kurozwęckich bizonów będą mogli się pozbywać niektórych sztuk -
sprzedawać je innym hodowcom lub przeznaczać na rzeź. Europejskie hodowle
bizonów to dochodowy interes. Mięso tych zwierząt osiąga wysoką cenę ze względu
na niską zawartość cholesterolu. Walorami smakowymi przewyższa wołowinę.

Jak powiedział Maciołowski, niedawne badania weterynaryjne kurozwęckich bizonów
wykazały, że wszystkie zwierzęta są zdrowe. Jeszcze tego lata pastwisko dla
nich powiększy się do 44 hektarów, a w przyszłym roku ogrodzone zostanie
kolejne 17 ha łąk. Jeden bizon potrzebuje średnio 0,8 ha przestrzeni życiowej.
1,2 ha łąki zapewnia mu dostatek paszy.

Dla pierwszego bizona, który przyszedł na świat w Kurozwękach, wybrano imię
Świętokrzyś, natomiast najstarszą cieliczkę nazwano Staszką (od pobliskiego
Staszowa). Resztę przychówku można identyfikować tylko na podstawie
eurokolczyków.

W sąsiedztwie bizonów żyją w Kurozwękach także wielbłąd, cztery strusie, dwa
bawoły szkockie i świnki wietnamskie.

Ojczyzną bizonów jest Ameryka Płn. W XIX wieku, wskutek masowych polowań,
zwierzęta te stały się populacją ginącą. Uratowane dzięki usilnym zabiegom
ochronnym, obecnie widnieją w wykazie "Czerwonej Księgi" jako gatunek
znajdujący się na granicy umiarkowanego zagrożenia.

  Doxi - terapeutka
Gość portalu: maks napisał(a):

> Gość portalu: bartosz napisał(a):
>
> > wspaniale, ale dlaczego taka inicjatywa musi tyle kosztowac?
> Nie
> > jestem zorientowany w cenach ale 10,000 za tresure i zakup
> > szczeniaka to chyba mala przesada, no chyba ze bank tyle
> chcial
> > miec odpisane do podatkow, to juz inan sprawa.
> <<<< zwłaszcza ,ze firmy szkolace do dogoterapii
> molestują hodowców o darmowe oddanie im szczeniaka. Sam
> dostałem kilka e-maili z taką prośba .
> Cel jest piekny. Ale widze w tym jednak sposób na
> zarabianie pieniędzy. Szczenie owczarka nie kosztuje 2.5
tys,
> ale gora 1,5 tys. No i cena za tresure polegajacą na
> puszczaniu zabawki, i łagodnosci , która jest raczej
> eksterierowa niz wyuczona..
> Stanowczo za drogo.
> Mnie osobiście wkurzają te kwieciste e maile z prosbami o
> bezpłatne oddawanie szczeniąt tym firmom.
> Darmo szczeniaka dostali a za kase sprzedają . I to kase
> wyżsżą niz na rynku.
mam nadzieje ,ze sie mylisz. Szczeniak ´powinien byc wybrany z
wlasciwej hodowli. Dam Ci przyklad zupelnie z innej beczki.
Znajomi kupowali szczeniaka najpierw studiowali jak dobrac ojca
i matke zeby uzyskac najlepszego psa z ktorym beda
polowac ,potem zlozyli zmowienie na szczeniaka z zadanej pary
ppsow. Zaplacili za to 11 tys SEK czyli 5637.5 zl. A to w sumie
tylko szczeniak na polowania a tutaj pies o wyjatkowych
predyspozycjach -nie byle jaki bo i pewnie przetestowany i
wybrany z wielu. Moze kosztowac kupe forsy. Co do tresury tez
pewnie specjalista najwyzszej klasy to musi robic. Ceny sa wiec
wysokie.

  Niech ktoś wreszcie powie to wyraźnie:
seerena napisała:

> Widocznie jestes słabym hodowcą :)) Psy rasowe z dobrych linii sa bardzo
drogie, nie znam się na innych ale Husky a rodowodem osiągają od 1000 ze słabej
linii do 2500 i więcej z tych dobrych. Jesli w miocie jest 10 szczeniaków to
łatwo sobie obliczyć :) Dlatego właśnie tych bez rodowodu nie opłaca sie
hodować sprzedawać, wtedy faktycznie można wyjść conajwyżej na zero bo sa one
dużo tańsze.

Sorry, ale bredzisz na temat, o którym najwyraźniej nie masz pojęcia. Owszem,
ceny szczeniąt osiągają nawet i 5 tysięcy, ale to nie oznacza, że każdego psa
za taką cenę się sprzeda. A im dłużej się go trzyma,nie znajdując nabywcy, tym
więcej się na niego wydaje i ewentualny zysk z każdym dniem topnieje, no i
spada cena szczenięcia. Koszt wychowania 1 szczenięcia do wieku ok. 8 tygodni,
czyli do momentu kiedy można go sprzedać to minimum 500 zł, a często więcej,
np. jeśli kryło się jakimś super championem to cena krycia jest bardzo wysoka.
O kosztach wystaw, jakie musiała zaliczyć suka oraz o kosztach jej utrzymania w
dobrej kondycji podczas ciąży i karmienia nie wspomnę. Opłaty w ZK to też
niemałe pieniądze.
Ja jestem hodowca amator i absolutnie nie nastawiałam się nigdy na zysk -
zdarzało mi się oddawać szczeniaki po kosztach, tylko dlatego, żeby poszły w
dobre, zaufane ręce, bo nie byłam w stanie sprzedać szczeniaka odchowanego "na
mojej piersi" komuś zupełnie obcemu i nie budzącemu zaufania, chociaż mi dawał
te 2 tys. Ale znam renomowaną hodowlę, i to kilku ras, znaną w Europie, ludzie
z Danii, Holandii i Francji przyjeżdżają po psy - i uwierz mi, ci ludzie przede
wszystkim ciężko pracują, a zysk to mają z tego taki, żeby parę groszy dorzucić
do budżetu domowego (na trzy osoby w rodzinie tylko jedna pracuje zarobkowo).
To jest po prostu pasja, natomiast to co robią pokątni "hodowcy" to szwindel i
tłuczenie kasy.

  bezpieczeństwo na osiedlu
bezpieczeństwo na osiedlu
Kupując mieszkanie na ZZ zdecydowałam się przede wszystkim ze względu na
bezpieczeństwo oferowane przez TP. I do wczoraj czułam się naprawdę
bezpiecznie.
Ale gdy zobaczyłam w samochodzie leżącą agresywną bestię która na mój widok
mało nie stłukła szyby (tak koniecznie chciała mnie zagryźć/ugryźć) to nie
wiem czy nasze dzieci wychodzące same i z psami mogą być bezpieczne?

Nie wiem czy to był robotnik (właściciel tej bestii) czy nowy mieszkaniec?
Czy jeśli robotnik to czemu przywozi ze sobą takiego stwora?
Jeśli mieszkaniec to czy założy kaganiec (oprócz obowiązkowej smyczy)?

Znam te psy i miałam nieprzyjemne zajście i nie chcę aby to spotkało moje
dziecko. Ja wiem jak się zachować w przypadku ataku psa ale dziecko niestety
nie.

Wolałabym (to jest moje osobiste zdanie) aby psy ras uznanych za agresywne
jeśli już ktoś posiada niech pomyśli o bezpieczeństwie innych mieszkających
wokół ludzi. To jest osiedle nie domek jednorodzinny i każdy ma prawo czuć
się bezpiecznie.

Mamy prawo domagać się tego reguluje to odpowiednia ustawa, jest sporządzona
lista takich psów. Ważne jest jeszcze to że psy kupione na bazarze nie
posiadające rodowodu są jeszcze bardziej niebezpieczne bo nie przechodzą
badań i testów (takie testy odrzucają z hodowli psy zbyt agresywne) i dlatego
cena takiego psa jest dużo niższa niż normalnie. A takich psów jest niestety
więcej.
Ostatnio dużo się słyszy o takich przypadkach i nie chcę aby taki przypadek
zdarzył się na ZZ.

Może pomyślicie, że panikuję ale ja poznałam te psy z najgorszej strony i nie
na walkach psów ale na osiedlowym trawniku. I gdyby nie właściciel (który na
szczęście zakładał swemu psu kaganiec) nie wiem czy mogłabym cokolwiek
napisać. Najgorsze jest to że pies ten rzucił się zupełnie bez powodu niczym
nie sprowokowany (zupełnie jak ten w samochodzie wczoraj). Został uśpiony tak
wiele skarg było na niego (zbyt wiele psów zagryzł) i pogryzł też ludzi.

Przoszę pomyślcie o tym zanim stanie się komuś krzywda.
(((

  Rasowy = Rodowodowy
Zapewniam cię, że nie żartuję. Nie mówię, że dostaniesz psa za darmo, tylko że
kupisz o wiele taniej - jeśli się postarasz.

Znam realia, znam hodowców, od wielu lat mam rasowego psa, interesuję się
psiarstwem. Nie wiem czy wiesz, ale obecnie mówi się o dużej nadprodukcji
szczeniąt. Często trudno sprzedać nawet bardzo dobrego rodowodowego szczeniaka
za taką cenę, żeby się to opłacało - w uczciwych hodowlach, zaznaczam, czyli
takich co nie oszczędzają na karmie, odżywkach, kosztach szczepień itd.

Oczywiście masz małe szanse na obniżenie ceny psa w przypadku ras modnych,
albo w cenionych hodowlach (gdzie szczenieta są zamawiane - bywa - zanim się
urodzą), albo w fabrykach szczeniąt (czyli wielkich hodowlach).

Warto próbować w małych domowych hodowlach, mniej znanych lub początkujących,
ale u hodowców, którym zależy aby szczeniaki trafiły w naprawdę dobre ręce,
nawet za znacznie niższą cenę. Takich hodowców nietrudno rozpoznać już po
kilku minutach rozmowy. Tylko nie zaczynaj rozmowy telefonicznej od pytania o
cenę szczeniaka.

Warto też bywać na wystawach psów, można tam poznać hodowców i wystawców.

Również np. w Czechach czy Słowacji ceny psów rasowych są znacznie niższe niż
w Polsce.

Odpracowywanie ceny psa w hodowli (niestety zwykle dużej) jest jak najbardziej
praktykowane w cywilizowanych krajach.

Pewnie, że to wszystko wymaga zachodu. Pewnie, że łatwiej kupić na straganie
szczeniaczka nibyrasowego za 100 zł. Lecz jeśli chcesz mieć psa o określonych
cechach fizycznych i psychicznych, to jest większe prawdopodobieństwo, że pies
rodowodowy spełni twoje wymagania.

Pozdrawiam

  Sprawa z innej beczki, potrzebna pomoc
Akurat ja się wychowywałam od dzieciństwa mam kontakt ze zwierzakami, więc mnie
nie trzeba przypominać, czym jest zwierzę i jak należy się z nim obchodzić
Nie chcę zaogniać dyskusji... jednego jestem pewna, to nie dzieci są winne,
jeśli zwierzę w przedszkolu cierpi... To wina dorosłych, którym za młodu nikt
nie poukładał w głowach... Ale zastanówmy się, jak mieli sobie poukładać, jeśli
w dzieciństwie ktoś zabronił im trzymania kota w przedszkolu? Edukacja zaczyna
się od narodzin, dziecko trzeba od małego uczyć miłości do "braci mniejszych" i
może potem, za parę lat znajdzie się ktoś, kto zaniesie chomika do weterynarza.
Dlatego uważam, ze zwierzę w przedszkolu jest dobrym pomysłem. Jasne, że nie w
każdym, trzeba by znaleźć takie, gdzie dorośli są doświadczeni w hodowli
zwierząt... choćby tylko we własnym domu Na przykład takie, w którym pracuje
moja bratowa, kobieta, która nie przejdzie obojętnie obok żadnego cierpiącego
kociaka
Jeśli chodzi o dzieci w jej przedszkolu- cóż, jest mnóstwo sposobów na edukację
dziecka... choćby pokazanie dziecku miski z wodą i poproszenie, ze jeśli będzie
pusta, to trzeba zawołać panią, bo kotku chce się pewnie pić... I już jest
okazja do paru dodatkowych słów o opiece nad kotem... to taki przykład pierwszy
z brzegu Nawet dziecko z alergią może to zrobić )) Wiem, że dziecko+ kot od
razu budzi skojarzenia z małym urwisem która biega za zwierzakiem i ciagnie go
za ogon... ale tak nie musi być i tu znów odwołanie do odpowiedzialnego
dorosłego, który tego dopilnuje.
A co do rodziców- jest mnóstwo rodziców, którzy takie sprawy jak zadrapanie
rozumieja i nie robią problemu I tak w kółko... jak rodzice mają zrozumieć,
jeśli za młodu...

I jeszcze jedno. Często się zdarza, ze zwierzę przez człowieka cierpi... to
straszne. Ale to nie jest droga, żeby za wszelką cenę starać się ratować zwierzę
przed człowiekiem... trzeba ich nauczyć żyć razem. Człowieka nauczyć. A bez
udziału jakiegoś kota, psa, świnki itd to się na pewno nie uda.

  Sterylizacja
albert.flasz napisał:

> dina2 napisała:
>
> > Albert w dodatku jest po weterynarii, ale mam nadzieję, że nie wróci do
> zawodu
> > .
> > Z pewnością nie byłoby to dobre rozwiązanie dla zwierząt.
>
> Ja natomiast mam nadzieję, że ktoś kiedyś dobierze Wam się do czego trzeba
> (może Animex?...). Przejrzałem sobie Waszą stronkę i muszę stwierdzić, że
> rzadko widzi się tyle bzdur, przekłamań i niedomówień w jednym miejscu. Czy
Wy
> w ogóle widziałyście przemysłową fermę z odległości mniejszej jak 100m, czy
> potraficie odróżnić hodowlę bydła MLECZNEGO z dużym dolewem krwi rasy
> holsztyńsko - fryzyjskiej od hodowli bydła mięsnego i czy wiecie co to
> jest "białe mięso" (dla ułatwienia podam, że w krajach anglosaskich, gdzie
się
> to głównie produkuje nazywają je "baby beef")? Co do innych poruszanych tam
> tematów - podobnie...

Albercie, jestem wolontariuszką pomagającą organizować Akcję Sterylizacji i
tylko tyle.
Nie wypowiadam się na powyższy temat, bo po prostu jest mi on obcy.

> Wracając do tego tematu:
> 1/ ceny za zabiegi, jakie podajecie są zupełnie normalne, odpowiadające nawet
> zalecanym cenom minimalnym, ustalonym parę lat temu przez Izbę Lekarsko -
> Weterynaryjną, zejście poniżej tych cen jest sprawą indywidualną,
uwarunkowaną
> różnymi i wielu lekarzy robi to bez żadnych "akcji";

Zrobiłam mały ranking wśród lecznic w Zielonej Górze i okazuje się, że ceny
wahają się od 200-400 zł za suczkę, pies 150-200zł, kotka-120-130zł, kocurek-
60zł.
W zaproszeniu kierowanym do lecznic jest napisane: "Jeśli chcielibyście Państwo
wykonywać zabiegi w niższych cenach, prosimy o poinformowanie nas.Niższe ceny
są wskazane w tych regionach Polski, gdzie proponowane przez nas ceny na dzień
sterylizacji, są stosowane jako ceny normalne".
Osobiście nie spotkałam się z jakimiś promocjami w lecznicach.

> 2/ cel waszej zadymy - wrażliwi właściciele psów i kotów, którzy dbają o swe
> zwierzęta i traktują je bardziej jak członków rodziny nie są ani jedynym ani
> nawet najważniejszym źródłem "dostaw" do schronisk.

A jakie według Ciebie jest najważniejsze źródło dostaw do schroniska?
Nie spotkałeś się z taką sytuacją, że piesek traktowany jest jak członek
rodziny i też musi sobie poużywać?

> Rzeczywiście jednak, z "nawiedzonymi" trudno dyskutować...

Skoro tak lubisz się wymądrzać, to zaproponuj lepsze rozwiązanie, bo jak na
razie stać Cię jedynie na krytykę, ażeby krytykować wypadałoby mieć jakąś
alternatywę.

  jakie ceny
sharon_0 napisała:

> Nie,według mnie to nie zalezy od ceny tylko od drowia i warunkach trzymania
> zwierzaka.

To też, a warunki liczą się od pierwszych godzin życia malucha. Jakoś nie
uwierzę, żeby ktoś, kto rozmnaża kotki bez rodowodu dla zysku (jakby to robił z
dobrego serduszka, że takie piękne, to by nie brał pieniędzy w ogóle), drżał o
zdrowie kotka i nie spał po nocach zastanawiając się, czy wszystko jest OK.
Znajoma mi hodowla kotów mainecoon ochowywany właśnie miot dokarmia mlekiem -
fakt, że kociaków sporo, ale wydatki na mleko wyniosły co najmniej 1000 pln. A
każdego malucha trzeba będzie jeszcze odrobaczyć, zaszczepić, nie sądzę, że
Pani, u której kocięta "wyszły" będzie sobie generować dodatkowe koszty.
Z innej beczki - chcesz kornisza albo devona, czyli zależy Ci na kocie o takim
właśnie wyglądzie. Nie będziesz rozczarowana, jak dorośnie i okaże się trochę
inny? Zmieni mu się sierść, albo okaże się drobnym i o bardzo szczupłej budowie
ciała kotkiem - i tyle, całą rexowatość diabli wzięli? Wiesz, zwierzak będzie
żył dajmy na to 15 lat, a Ty będziesz oglądać wymarzone devony i kornisze na
wystawach. Twój będzie _prawie_ taki sam... Jeśli nie szkoda, to spoko, ale
takich prawie korniszów i prawie devonów jest sporo w schroniskach. Praktycznie
za free :)

A co do wyżła, to jakaś lekko dziwna sprawa. Nie wiem, ile go mieliście, ale
nie ma wiele chorób, które powodują uspienie psa praktycznie z marszu ze
spaceru. Jeśli to był mały szczeniak i miał jakaś wadę genetyczną - takie
sprawy rozwiązuje umowa zawierana z hodowlą. Sama mam niespecjalnie zdrowe
zwierzaki, jeden był swego czasu w dość poważnym stanie, ale dzięki
obserwowaniu go i reakcji w odpowiednim momencie udało się go wyleczyć. Może
poza liczeniem plnów warto zdobyć trochę dodatkowej wiedzy? Jeśli piszesz, że
masz 200 złotych (to pewnie żniwa spod choinki), to nie chcę martwić, ale coś
koło tej kwoty będzie Cię kosztować wyprawka dla kota. Transporterek, kuweta,
miski, żwirki, karmy, zabawki dla malucha... Nie lepiej poczekać, uzbierać,
porozmawiać z rodzicami, przekonać do kota bardziej, niż tylko w kategoriach
potencjalnej straty pieniędzy "jakby zdechł"? Heh, jak byłam młodym Indianinem,
to zamarzył mi się koń, zbierałam trzy lata pracując w wakacje i odkładajać
_każdy_ zdobyty grosz. Dodam, że rodzinkę miałam niezbyt prozwierzęcą, ale
potem pomagali stajnię na wakacje budować :)

  jest tak: nie chcę mieć dzieci
verdana napisała:

> A poza wszystkim innym, szkoda by było by sprawczyni tej całej dyskusji nie
> miała dziecka. Zapowiada się na taką świetną matkę. Pisze o ewentualnym
dziecku jako o człowieku, odrebnej istocie ludzkiej, a nie o "swoim" dziecku - i
to tak dobrze rokuje. Może jednak, co?

skoro mój cichy autorytet (pochlebstwa, pochlebstwa... heh) w sprawach
wychowania ma o moim podejściu - na ile mnie zna - takie dobre zdanie, to pędzę
spalić tabletki antykoncepcyjne
ale poważnie. może to, co uznajesz za zdrowe podejście, traktowanie dziecka jako
człowieka a nie jako mojego dzidziusia, pi pi pi, kochane i tylko moje, wynika
własnie z braku zapału do macierzyństwa. patrząc na siebie krytycznie wiem, że
to się tylko tak ładnie rozważa teoretycznie. punkt widzenia zależy od punktu
siedzenia, może właśnie brzuch stałby się centrum mojego życia? a tego nie chcę,
nie pożądam, nie i już.
mam inny plan. jeśli dobrze pójdzie, przed dobiciem do trzydziestki ukończę
studia i zostanę paniom nauczycielkom w otoczeniu dziecków może to właśnie
jest ta droga?

> Potem spałam z niemowlęciem i psem w jednym
> łóżku.

fantastyczne!
rozmawiałam kiedyś z jednym panem przez gg, bo prowadził on hodowlę któw
bezwłosych a ja chciałam dowiedzieć się o cenę takiego kuriozum. i potem
potoczyła się rozmowa, i pan ów opowiedział mi niesamowitą historię. jego
córeczka urodziła się z jakimś zgrubieniem - guzem? - na szyi i ze względu na
cośtam było to chwilowo nieoperowalne. nie znam się, nie pamiętam o co chodziło.
i cóż: w tym czasie ci państwo dostali kotka. pan nie bardzo do tej pory lubił
koty, ale jak już był, to był. i dość często kładł się obok malutkiej, w pobliżu
jej szyi.
guz się wchłonął, zniknął, rozpłynął się w powietrzu. nie było go. w "moc" kotów
wierzę, a pies który się kitra pod kołdrę skutecznie eliminuje bóle reumatyczne
(nie twierdze że cały reumatyzm) i wrażliwe stawy.
(no i działa jak najlepszy budzik, kiedy mały piesek skacze ci po głowie,
przydusza do poduszki i usiłuje wyrwać ci resztkę cienkich włosów, uszy i
przegryźć z miłości tętnicę )

  Jakie rasy kotow macie przy dzieciach i nie tylko?
Moje własne doświadczenie jest takie: kociak rasy Maine Coon i roczne dziecko,
plus rodzeństwo 6 i 7 lat.
Ja nie wiem o jakich "problemach" mowa!
Serio.
No ale ja jeszcze wtedy nie czytałam forum ;P
Kot zaprzyjaźnił się w pierwszej kolejności z roczniakiem, właściwie to
potraktował go... jak innego kota.
No ale ani ja ani mój mąż nie byliśmy skłonni włazić pod stół w celu bawienia
się łupem typu ukradziony kłębek włóczki.
Mały wypracował sobie nawet własny język do porozumiewania z kotem.
Co do zaczepek- młody człowiek szybko się zorientował że niektórych zachowań kot
nie lubi i sobie pójdzie.
Maine Coony to chyba rasa bardzo polecana przy dzieciach, ani razu nie widziałam
agresywnego zachowania w stosunku do dzieciaków, a potrafi wyjść z niego lew
kiedy na drodze mu stanie obcy dorosły i nie chce ustąpić!
Teraz czasem kot robi za dużą przytulankę (wrażliwi- nie czytać!)- SAM
przychodzi, przytula się do małego a mały bierze jego ogon i miętosi przysypiając.
Ja osobiście myślę że ludzkie dzieci są dość inteligentne, skoro kocię jest w
stanie nauczyć się czego wymaga grupa to i ludzik da radę Nadzór dorosłych
pożądany!
Niemal rok później dołączył do nas Norweg z lasu, a mały był pierwszym który się
z nim "dogadał" i któremu się dał pogłaskać.
Nie zaryzykowałabym kupna zwierzaka bez rodowodu, bo mam w tym względzie przykre
doświadczenia. Chyba właśnie cena gwarantuje że płacimy za pożądane cechy, a nie
za podobny do danej rasy wygląd.
A jeśli dachowiec okaże się indywidualistą z temperamentem, no to klops
Zdecydowanie- dla mnie przy dzieciach kot rasowy albo żaden.
Kuwetę sprzątam sama, pazurki i czesanie załatwiają dorośli.
Aha, w hodowli z której kupiliśmy koty trzeba było przejść coś w rodzaju
"akceptacji"- dzieciaki poszły pobawić się z ich kotami i chyba zdaliśmy
PS. wcale nie uważam że kot jest mniej wymagający niż pies, on ma INNE
wymagania, ale MA!

  Dlaczego czytający dwulatek to problem?
Wiesz co nie mam pojęcia jak organizacyjnie wygląda najbliższa szkoła. Zresztą
to dziś mało istotne, istotne dla mnie będzie za kilka lat. Mnie natomiast
bardzo brakowało jednego towarzystwa kolegów i dla mnie dojeżdżanie, czy raczej
bycie dowożoną do szkoły było obciążeniem i problemem. Nie twierdzę, że szkoły
prywatne czynią z dzieci snobów. No na dzień dzisiejszy myślę, że lepszym
wyborem będzie szkoła blisko niz najlepsza nawet, ale daleko. Ponadto po drodze
do niej nie ma żadnej ulicy, więc sam może chodzić Gdyby w okolicy była
prywatna, to pewnie tę bym wybrała, bo też wyżej cenię szkoły prywatne, małe. Co
będzie za kilka lat nie wiem, nie wiem, co będę myślała, nie wiem jaki będzie
mój syn (poza tym, że będzie najlepszy na świecie ).

Mieszkam w takim miejscu dość specyficznym. W 90% procentach sa to nowe domy,
nowi ludzie. Co więcej jest to dość drogie miejsce. To nie to, że się chwalę, ot
tak jest i już, a ja prawdę mówiąc nie cieszę się wcale, że tu mieszkamy i
tęsknię za czymś zupełnie innym, czegos innego by realizować swoja osobista
pasję tak naprawdę potrzebuję. No ale mieszkam i juz, chwilowo szans na zmianę
nie mam. Nizin społecznych, w kazdym razie finansowych nizin, tu nie ma, więc
mlody w miejscu zamieszkania raczej nie ma szans poznać. W ogóle akurat o tym,
by zobaczył pełny przekrój społeczeństwa chodząc do rejonowej szkoły, nie myślałam.

A to, czy dziecko ma szczelnie wypełniony grafik zajęciami dodatkowymi,
przynajmniej w początkowym okresie chodzenia do szkoły, zalezy od rodziców. Ja
miałam sporo. Nie znosiłam tego. No ale angielski był wazny, francuski był wazny
itd. Nic mi to nie dało prawdę mówiąc, więc wobec syna postępowac zamierzam
inaczej. Nic mi to nie dało, bo francuskiego nie znam, angielskiego nauczyłam
się wyjezdżajac na wakacje a potem czytając literaturę dotyczacą hodowli psów i
weterynarii, czyli czegos, co robię na co dzień i co kocham, a co po polsku
kiepsko jest opisane. czyli w podobny sposób jak twoje dziecko - była potrzeba
to sie nauczyłam.

Nie wiem tez czy skrzywdzisz dziecko. Nie znam twojego dziecka. Dla mnie, gdy
byłam dzieckiem, było to krzywdzące.

  shih-tzu szuka partnerki
Bo shihtzu nie przeżyją w schronisku.... Dlatego ich tam nie widziałaś...
A nieodpowiedzialnością jest produkowanie psów w takim kraju jak Polska po to, żeby piesek pociupciał....
Jak ktoś ma sukę i mówi że ją zaszczeni bo mu "zgłupieje na starość" albo dlatego że chce zarobić to to jest jeszcze jakiś argument, chociaż ja temu również jestem przeciwna w 100%.
Sprawę popędu u samców rozwiązuje kastracja - i piesek cierpiał na brak miłości nie będzie.
Jak ktoś jest miłośnikiem zwierząt to nie dba tylko o swoje podwórko i swojego pupila ale o całą populację. Powinien sobie zdawać sprawę z tego, jakie warunki w tym kraju mają psy i jak są tu nadal traktowane - niezależnie od rasy.
A shihtzu powoli zaczyna zastępować obciachowego już yorka w jego roli torebkowego pluszaka, fotograficznego modela i zabawki dla dzieci. Shihtzu są kupywane na komunie, urodziny, dni dziecka, nagrody, zaręczyny, śluby i inne okazje - i w wielu przypadkach są prezentem nietrafionym. Swoją pomyślność zawdzięczają nie tylko małym gabarytom, ale również temu że nie posiadają sierści. Są często produktem zastępczym. Uwierz mi, nie każdy shihtzu ma tak dobrze jak u Ciebie. WIele osób nadal nie rozumie ich potrzeb uznając je za TYLKO psy.
A co do ceny. Jak ktoś naprawdę chce mieć daną rasę, mieć pewność że piesek faktycznie danej rasy jest, marzy o nim, zna rasę, to jest w stanie uskładać na psa te 1500 zł - załóżmy chce pieska z styczniu ale nie ma kasy - idzie na plac czy gdzieś tam i wydaje na psa 700 zł. Potem do grudnia wyda następne 700 na karmienie, kąpanie, strzyżenie. Musi być w gorącej wodzie kąpany? Może poczekać i zamiast wydawać 700 zł na pielęgnacię shihtzu kupionego tanim kosztem może odłożyć kasę na shihtzu z porządnej hodowli. Przynajmniej nie przypłaci swoją niecierpliwością często spotykanego cierpienia psów sprzedawanych za 700 zł (mówię np o sukach zaszczenianych co cieczkę). Jak się na coś wydaje mało kasy, szczególnie jeśli się ją wydaje w przypływie chwili, to potem ciężej o niego dbać - łatwo przyszło - łatwo poszło....
Akurat obracam się w psim świecie codziennie i widzę mnóstwo takich przypadków - "przejdzie mu - to tylko pies"...
Autorka tego wątku napisała tu post, a takich osób w PL jest MNÓSTWO. To jest już przerób na masową skalę.
Więc może zamiast zaczniemy rozsiewać nasienie naszych piesków zastanówmy się czy warto i jakie będą tego konsekwencje poza naszym domem. To, że jej piesek pociupcia w poniedziałek, nie zwolni go z ochoty na ciupcianie we wtorek i środę. Ona mu ulży chwilowo, nie np na rok. Potem będzie chciał więcej i więcej i będzie coraz więcej szczeniaków kupywanych bezmyślnie....
Nie patrzcie tylko na swoje podwórko..

  NOWE FORUM BEZ PIĘTNOWANIA PIESKÓW BEZ RODOWODU
do_ciekliwa napisała:
nawet jeśli nie
> zgłosimy tego krycia jeśli małe nie będą miały uprawnień do
metryczek i wykonam
> y
> tym szczenięta test DNA to on jednoznacznie określi ,że są to
szczenięta tej
> rasy . Więc czy dna kłamie? więc po co te dyrdymały.

No to dlaczego pseudohodowcy nie robią takich badań? Wtedy niech
sprzedają psy "z gwarancją czystości rasy"... Ale oczywiście za cenę
ok. 600 zł ;]
Z badań DNA nie wyczytasz czy pies nie będzie np. agresywny, czy
będzie dobrze rokował na wystawach itd. Hodowca, gdy widzi, że
szczenię nie jest doskonałe (tzn. są odchylenia od wzorca) - sprzeda
takiego psa taniej z zastrzeżeniem, że nie jest do rozrodu.
Pseudohodowca sprzedaje wszystkie jak leci za tę samą cenę... Byle
się opłacało i byle wyszedł na + .

Wybacz, ale nigdy nie uwierzę, że ktoś rozmnaża psy bez rodowodu
"charytatywnie" - Ktoś, kto produkuje psy "rasowe bez rodowodu"
ZAWSZE jest pseudohodowcą, ma gdzieś, czy szczenięta będą miały cechy
wzorca rasy czy nie. Jedynym przypadkiem, gdzie byłabym skłonna
spojrzeć na taką osobą łagodniejszym okiem, może być brak wiedzy o
tym co to jest rodowód, po co on jest itd. - ale taką osobę można
łatwo z błędu wyprowadzić. Taki człowiek, jeśli kocha daną rasę
zainwestowałby w wystawy i uprawnienia hodowlane, zarejestrowałby
hodowle w zwiazku kynologicznym. No ale to kosztuje. Produkcja
szczeniąt "rasowych bez rodowodu", na które jest większy popyt,
bardziej się opłaca finansowo, prawda? I nie wmówisz mi, że
pseudohodowca sprzedaje za 600 zł szczenięta karmione odpowiednią
karmą, mające zapewnioną odpowiednią opiekę medyczną od poczęcia aż
do dnia, gdy pójdą do nowego domu...

No i jeszcze jedna ważna rzecz - skąd taki hodofffffca ma pewność, że
nie krzyżuje blisko ze sobą spokrewnionych osobników??? No jak to
sprawdzi, skoro psy nie mają udokumentowanego pochodzenia? Chyba nie
powiesz mi, że jeżdżą na zagraniczne krycia...

  Ceny psów z rodowodem
prosto_z_polski napisała:

> Wszyscy hodowcy tak się pienią, że psy z rodowodem są takie
drogie,
> ponieważ tyle kosztuje kompleksowa opieka nad suką i szczenięciem,
że
> wystawy, że dobra karma, że najlepsza opieka weterynaryjna itd. I
że
> PRAWDZIWI hodowcy nie zarabiają na psach, a cena to zwrot kosztów
za
> to wszystko a czasami to jeszcze muszą dopłacać! Ja się więc
pytam,
> dlaczego wśród cen psów z rodowodem jest taka rozpiętość?!
Dlaczego
> np. małe "luksusowe" maltańczyki kosztują kilka tysięcy, a inne
rasy
> 1 tys. z hakiem? Czy te maltańczyki są jakieś wyjątkowe?
> Mam rasowego psa, ale bez rodowodu - spaniela. Zapłaciłam za niego
> 300 zł. i niczego mu nie brakuje. Nie dziwię się ludziom, że
kupują
> psy bez rodowodu, bo te tłumaczenie hodowców jest nielogiczne.
> wyborcza.pl/1,87648,7021529,Producenci_rodowodow.html
> A takie artykuły tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że każdy
kto
> sprzedaje psy myśli przede wszystkim o zyskach.

ale dlaczego hodowca nie miałby prowadzić swojej hodowli i zarabiać
na niej. Gdyby to było jasno powiedziane i ceny za szczeniaki byłyby
adekwatne do nakładów to moglibyśmy stawiać faktyczne wymagania tym
hodowcom. Nie byłoby potem shih tzu o włosie shih tzu a kufie lhasa
apso lub miniaturowego yorka z którego wyrasta 8 kg york. Przy
każdej działalności jest oczywiste - biorę pieniądze za usługę lub
towar i muszę się postarać aby były na jak najwyższym poziomie - w
tym wypadku byłby to najlepszy psi materiał genetyczny w postaci np.
yorków w których jest 100% yorka.
Uff mam nadzieję że w miarę jasno to wszystko napisałam i jest
zrozumiałe o co mi chodzi.

  poród u nowofundlanda
Wiesz, zgadzam się z Tobą w jednej kwestii - rozmnażanie psów powinno odbywać się w kontrolowanych warunkach, u ludzi odpowiedzialnych, z konkretnych powodów.
Ale nie ze względu na rodowód a ich ilość - zbyt dużo jest psów bezdomnych i porzuconych.
Ja swojej też nie zamierzam uczynić matką - jak tylko osiągnie odpowiedni wiek zostanie wysterylizowana.

Co do rodowodu i wad genetycznych - rodowód przed nimi nie chroni - rodowód daje większe prawdopodobieństwo ich braku. Jest wiele rodowodowych psów, które mają bardzo ciężkie i poważne choroby. Jest też wiele takich, które pomimo jego braku żyją w zdrowiu przez wiele lat.

Ja też mam psa bez rodowodu. Zawsze miałam psy bez rodowodu. Nie daltego, że oszczędzam. Tak zawsze się składało. Przeżyliśmy bardzo ciężkie i lżejsze choroby. Ale zawsze kochałam swoje zwierzęta i starałam się im pomóc - a to chyba jest najwazniejsze.

Ludzie mówią:
nie kupujcie psów bez rodowodu bo pochodzą z pseudohodowli, ludzie zbijają na nich kasę.
A nie zawsze tak jest. Nie wszyscy którzy sprzedają szczeniaki są pseuohodowcami.
Ludzie mówią:
Mała cena dowodzi tego że ludzie chcą się wzbogacić - rozmnażają i sprzedają za np 400 zł żeby się na psie dorobić. Ale jakby tak policzyć ile taki "pseudohodowca" wydaje na szczepienia, odrobaczania, jedzenie szczeniaków i matki przez ciążę i 8 tygodni zanim maluchy sprzeda to wcale tak wiele nie zarabia. Zgodze się że są ludzie którzy nie zapewniąją suce i malcom postawowych potrzeb ale większość nie jest taka głupia i wie że od tego zalezy kondyzja szczeniaków.
Jeszcze jedno:
Z psami rodowodowymi jest tak samo jak z oryginalnymi płytami dvd - jakby nie były takie drogie nie byłoby tak popularne ściąganie np muzyki z internetu.
Zdaję sobie sprawę z kosztów utrzymania szczeniaków w porządnych hodowlach, np koszty składek w związkach kynologicznych albo kosztyd obrej karmy. Prawdziwy hodowca nie powinien czerpać zysków z tego że jest hodowcą. Ale np 2500 zł za szczeniaka znacznie przewyższa koszty utrzymania go przez te 8 czy 10 tygodni. Może prawdziwi hodowcy zaczną sprzedawać szczeniaki po kosztach - wtedy ludzie bardziej zainteresują się rodowodymi psami.
Może to prawdziwi hodowcy dzięki posiadaniu przekonujących argumentów (np: rodowód to zdrowie) starają się pogrążyć tych których nazywają pseudohodowcami bo interes nie idzie im tak jakby chcieli? Są i "prawdziwi" hodowcy którzy hodują psy nie z pasji a chęci zysku. Dlaczego nikt nie pomyśli w ten sposób?
Tyle

  spaniel in spe
taaa...

b. dziękuję za podzielenie się swoimi przemyśleniami. ale zaprawdę
powiadam Ci, że wiem o istnieniu schronisk, nie trzeba również mi
tłumaczyć wyższości psa nad samochodem itd.
z poleconego wątku nad jedną odp. się pochyliłam:

Autor: palisadka 22.10.08, 10:24

To ja jako psiarz i hodowca wam powiem, że z tymi cenami nie zawsze
jest tak. Jeśli kogoś nie stać na jednorazowy wydatek 2000 na
szczeniaka a bardzo chce mieć psa konkretnej rasy to i tak się da.
Po pierwsze wielu hodowców widząc, że ktoś bardzo chce i będzie
odpowiednim właścicielem psa, gotowych jest sprzedać szczenię na
raty.
Po drugie istnieje coś takiego jak warunek hodowlany.
Po trzecie można kupić rasowe rodowodowe szczenię za pół ceny. Są to
tzw. "pety" czyli szczenięta zakwalifikowane podczas przeglądu
hodowlanego jako nie nadające się do dalszej hodowli. Oznacza to, że
mają one jakąś wadę - w wielu rasach np. jest to wada zgryzu (w
mojej rasie jedynym dopuszczalnym jest zgryz nożycowy, rodzą się
czasem szczeniaki ze zgryzem cęgowym, przodo czy tyłozgryzem i to
właśnie o nich mowa), załamany ogonek, często nieprawidłowe
umaszczenie. Wady te nie mają wpływu na zdrowie i komfort życia psa,
a czynią go jedynie nie wystawowym. Kupujący płaci mniej, wciąż
jednak kupuje rodowodowe (bo takie szczenię dostaje oczywiście
metrykę) zwierzę z kontrolowanych warunków.
No i po czwarte - jeśli nie zależy nam na tym aby pies był
szczeniakiem wiele ras ma swoje stowarzyszenia adopcyjne, gdzie
miłośnicy szukają domów psom, które z jakiejś przyczyny domy te
tracą. Często są to psy rodowodowe.
Także jeśli chcecie psa konkretnej rasy to szukajcie, pytajcie,
rozmawiajcie z hodowcami. Szczerze mówcie, że nie stać was na
jednorazowe wydanie tych 2000. Hodowcy to też ludzie i trudności
finansowe zrozumieć potrafią.

hmm -posiadłam nową wiedzę... za którą tej pani wdzięcznam.

a ja zwyczajnie, może mało precyzyjnie, spytałam o to czy ktoś nie
wie o jakiś małych NIERODOWODOWYCH, psiakach, kt. urodziły się z
NIERODOWODOWYCH rodziców w tzw. domowym zaciszu, nie w hodowli czy
pseudohodowli., no chyba że rzeczywiście pojęcie nie miałam, jak
taki tzw. rynek rasowych canis'ów działa... pewnie tak, zatem
podszkolę się. nie pytam już o nic
ale Twoje uwagi:

Swoją drogą dziwi mnie, że ktoś chce psa o konkretnej urodzie,
konkretnym charaterze ale kupuje go za 400 zł na giełdzie bo to w
końcu TYLKO pies czy kto i papier nie jest mu potrzebny

wzburzyły moje jestestwo. że aż ide na spacer -bez psa jeszcze...

  Szczeniaczek york po tygodniu zachorował!Co robić?
Jest taki film BBC o wynaturzeniach genetycznych psów od angielskich
hodowców - a oni to hobby (hodowlę) praktykują współczesną metodą od
stu albo i więcej lat. I co? Ci hodowcy miłośnicy zwierząt (nie
żadni rozmnażacze dla zysku przecież) na dzień dobry usypiają 20
proc. szczeniąt rodezjanów, bo tyle ich rodzi się bez pręgi. Te bez
pręgi są wolne od jakiejś tam choroby, ale kto takiego kupi, jak
rasa nazywa się ridge back :(
Cieszę się, że Twój pies jest zdrowy i oczywiście uważam, że jak już
ktoś musi mieć rasowego to lepiej z lepszych warunków niż z gorszych
(czyli nie od pseudohodowcy). Moja opinia jest jednak taka, że
człowiek nigdy nie będzie lepszy w hodowli niż matka natura, a
piękny eksterier jest zawsze kosztem czegoś innego (ukochane przez
Semi dogi są tak wielkie - czytaj ZA wielkie - że krążenie im siada
i żyją 8 lat).
Poza tym to bzdura, że wszystkie psy danej rasy mają określony i
gwarantowany charakter. One mogą mieć w określonym procencie jakieś
cechy, czy predyspozycje, ale nie da się produkować partiami takich
samych psychicznie i fizycznie piesków, choćby je nawet klonować.
Hodowca obserwuje szczeniaki i wie świetnie, który jaki jest.
Najlepsze często zostawia sobie, daje za krycie, a do ludzi idą te
mniej idealne i to nie tylko pod względem wyglądu.
Masz 1,5 rocznego yorka - ładny piesek - gratuluję. W schroniskach
pełno kundli i rasowych, małych dużych, w każdej wersji urody i
charakteru. Jak je wykąpiesz i wyczeszesz, będą piękne. Można też
przyjść kilka razy i wybrać psa o określonych cechach i zachowaniu.
Na "odremontowanie" czasem trzeba wydać tyle, ile za szczeniaka z
dobrej hodowli. I wiesz, co - efekt będzie dokładnie ten sam, cena
ta sama, ale jak ktoś chce wierzyć, że rasowe lepsze... jego wola :)

  do właścicielek psów i nie tylko- rasa psa
slonko1335
- jak najbardziej masz rację. Wszystko co zawarłaś w opisie jest
prawdą. Trzeba tylko wybrać bardzo sprawdzoną hodowlę, poznać oboje
rodziców, porozmawiać z - w miare mozliwosci - z włascicielami
innych szczeniąt z danej hodowli.
Ta rasa była bardzo popularna jakieś 25-30 lat temu. Szczenieta
szły "jak ciepłe bułeczki". Żeby sprostać temu popytowi, hodowcy
rozmnażali wszystko jak leci, nie eliminując z hodowli osobników z
cechami nieporządanymi (m.in. agresją, co w ZADNEJ rasie nie powinno
mieć miejsca). I niestety, błedy ówczesnych hodowców ciągną się w
cockerspanielowych genach do dziś. Na marginesie dodam, że w tej
chwili taka sama sytuacja występuje z Yorkami i labladorami.
Zarejestrowani hodowccy mocno windują ceny, (szczególnie Yorków, bo
małe i mało sie rodzi w jednym miocie) a pseudohodowcy produkują
pseudoyorki lub pseudolabki na potęgę, patrząc tylko na kasę, a nie
na to by pies był zdrowy i odpowiadał wzorcowi rasy. Potem widze
takie "yorki", które gdzieś po drodze miały jakieś lhasa-apso czy
shi-tzu w rodzinie, lub zbyt drobnokościste, wąskogłowe labki.
Należy pamiętać, że rasa psa określa nie tylko wygląd, ale równiez
charakter.

Co do buldożka francuskiego - nie znam dobrze usposobienia tej rasy.
Wadą u psów tej rasy jest ich budowa (tak jak u mopsów, buldogów
angielskich). Krótka kufa i bardzo duża w stosunku do reszty ciała
głowa powodują, że jest to piesek bardzo wrażliwy na wysoką
temperaturę. Odradza się zabieranie go na długie wycieczki, plażę,
czy pozostawianie na dworzu w gorące, słoneczne dni. Bardzo wysokie
prawdopodobieństwo udaru. Poszperaj w necie, zadzwoń do jakiejś
hodowli/własciciela - napewno znajdziesz więcej informacji na ten
temat.

  Czy i jaki pies dla alergika?
Jeśli chodzi o upewnienie się to w jaki sposób? Jak długo musi
przebywać z psem i jakie mogą być oznaki że coś jest nie tak? Bo
moja mama ma 2 psy(i 2 koty ale one trzymają się raczej z dala) w
domu i jak tam chodzimy to nie zauważyłam żeby coś się jej działo.
Jeden pies to kundelek a drugi to spaniel. Spaniela głaskała(żadne
inne zabawy nie wchodzą w rachubę bo mała jeszcze nie raczkuje)bo
ten drugi to wredny bywa no i nic nie zauważyłam żeby się działo ale
też nie wiem na co zwracać uwagę.
Co do tego że pies to żywe stworzenie to naprawdę wierzcie mi że
wiem o tym doskonale-kocham psy i zawsze miałam co najmniej jednego,
aktualnie nie mamy żadnego więc i tak jakiegoś sobie weźmiemy-na
podwórko(myślałam właśnie o schronisku ale trochę się boję bo
jeszcze nie miałam psa ze schroniska i nie wiem czego się spodziewać
po nim-bo to zawsze inaczej jak się wychowje od małego, chodzi
głównie o dziecko bo latem będzie biegać po podwórku i żeby się nic
nie stało). To nie tak że chcę jej kupić nową zabawkę a jak się
znudzi to wyrzucę, po prostu i tak jakiegoś pieska potrzebujemy(żeby
rodzinka byla w komlecie ) więc pomyślałam że można by przy
okazji tak zrobić żeby i ona skorzystała szczególnie że
naprawdę "pali" się do każdego psiaka jakiego zobaczy(na koty
reaguje raczej obojętnie ) Czy gdybyśmy np. wzięli labradora?
(słyszałam że jest świetny dla dzieci) tyle że musiałby być na
podwórku bo to za duży pies do domu(on by się męczył i my)to jeśli
okazałoby się że jednak ma alergię na psy(sierść) to nawet taki
kilkunastominutowy codzienny kontakt by jej zaszkodził? No bo myślę
jeszcze o yorku(bo on ma podobno włos więc nie uczula) ale cena mnie
trochę przeraża no i nie wiem czy nie jest "trudny" w hodowli...